Jak się okazuje, z bazy usunięto strony o treściach nazistowskich, rasistowskich i antysemickich. "Zniknęła" także witryna Jesus-is-lord.com - fundamentalistyczna strona piętnująca religie inne niż chrześcijaństwo, krytykująca też instytucję kościoła. W odpowiedzi na raport Berkman Center rzecznik prasowy Google oświadczył, że usunięte zostały linki do stron które mogą zostać uznane za niezgodne z prawem danego kraju. Francja i Niemcy mają najbardziej rygorystyczne przepisy dotyczące propagowania treści rasistowskich i antysemickich.
Autorzy raportu stawiają jednak pytanie: czy Google - główny serwis wyszukiwawczy dla większości internautów na świecie - ma prawo do cenzury? Czy na stronie Google nie powinna pojawić się chociaż informacja o istnieniu usuniętych stron (z powodem ich wykluczenia z katalogu linków) lub choćby notatka o fakcie filtrowania wyników wyszukiwania? Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że wśród usuniętych z indeksu Google znalazły się witryny, które nie łamią żadnych przepisów
(4D)








