Google chce przewidywać nasze potrzeby

Wyszukiwarka Google codziennie znajduje odpowiedzi na miliardy zapytań. Uruchomione kilka miesięcy temu Google Now podsuwa informacje przydatne podczas czynności, które aktualnie wykonywane są przez użytkownika. Ale Google chciałoby też przewidywać nasze potrzeby i sugerować rozwiązania. Jeszcze zanim o to zapytamy.

"Często mówimy, że idealna wyszukiwarka powinna dostarczyć dokładnie to, czego chciałeś się dowiedzieć, dokładnie w chwili, w której chciałeś się tego dowiedzieć. Najlepiej bez konieczności pytania o nie" - mówi Jon Wiley, który prowadzi badania nad nową, eksperymentalną wyszukiwarką Google.

Google już jakiś czas temu zauważyło, że informacje których poszukujemy, znajdują się jakimś kontekście. Dlatego już od jakiegoś czasu wpływ na odpowiedź na nasze zapytanie mają informacje o naszej lokalizacji. Inną odpowiedź na zapytanie "restauracja japońska" otrzymamy w Warszawie a inną w Krakowie - dane pochodzące z GPS-u czy z sieci są dla Google łatwo dostępne.

Reklama

Ale, pomimo dominacji Google na rynku wyszukiwarek, nadal są rzeczy, o które nie pytamy serwerów Mountain View. Z wielu różnych powodów. Najczęściej dlatego, że odpowiedź możemy uzyskać w sposób, który nie wymaga od nas korzystania z komputera czy smartfona. Badania Wileya mają na razie na celu poznanie właśnie tych aspektów naszego życia, które nieznane są jeszcze wyszukiwarce. Dlatego 150 ochotników, o losowej porze dnia, pytanych jest przez Google o to, czego chcieli się przed chwilą dowiedzieć.

Zanim Google zacznie przewidywać nasze potrzeby, musi je przecież poznać. I wymyślić sposób na to, jak połączyć dostępne już dane z GPS-u, akcelerometru czy kalendarza z informacjami, których na razie nie sposób znaleźć w sieci.

Pierwszym krokiem w kierunku takiej wyszukiwarki było wprowadzone w lipcu tego roku Google, które, przykładowo, potrafi samo sprawdzić, że użytkownik znajduje się na danym przystanku autobusowym i w związku z tym przedstawi mu rozkład jazdy. Google Glass mają jeszcze bardziej przesunąć granicę wyszukiwania informacji, a Jon Wiley ma nadzieję, że jego badania w znacznym stopniu wpłyną na to w jaki sposób ludzie korzystać będą z tego urządzenia.

Wiley nie chwali się na razie swoimi wynikami ale jest na dobrej drodze, by ostatecznie Google mogło przewidzieć nasze potrzeby i wyświetlić odpowiednie informacje w chwili, w której sięgniemy po smarfona. Oczywiście wraz z odpowiednio dobranymi reklamami.

Źródło informacji

Gizmodo
Dowiedz się więcej na temat: Google | Wyszukiwarka Google | Wyszukiwarka internetowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy