"W dobie szybkiego wzrostu internetu rząd chiński kontynuuje działania mające na celu ograniczenie wolności słowa i demokracji w nadziei, ze pozwoli im to utrzymać ich dyktatorskie stołki. Lekceważenie tego zjawiska może się zakończyć katastrofą nie tylko dla Chin, ale i dla całego świata"
Podziwiam odwagę tych ludzi. W tym skansenie stalinizmu nie za takie rzeczy wsadza się na długie lata do więzienia. Wprawdzie "internetowi dysydenci" na razie przebywają na wolności, ale dostawca, który udostępnił im swój serwer - już został ukarany








