Tajemniczy obiekt ujawnił się naukowcom po raz pierwszy w 2011 roku. Ogłosili oni wówczas, że zauważyli gwiazdę, która nagle stała się ponad 200 razy jaśniejsza. Użyte teleskopy naziemne nie dostarczyły jednak danych w jakości, która pozwoliłaby jednoznacznie zgłębić genezę tego zjawiska.
Teraz jego badaniami zajęły się dwie grupy naukowców, którzy przeanalizowali dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a w tamtym okresie. Wnioski przedstawione w dwóch publikacjach naukowych okazują się zdumiewające.
Pierwsza publikacja zamieszczona przez Astrophysical Journal sugeruje, że mamy do czynienia z czarną dziurą około siedem razy masywniejszą od Słońca. Drugi zespół naukowców zdaje się nie negować tego poglądu, jednak urozmaica go o jeszcze jedną istotną wiadomość. W publikacji na łamach Astrophysical Journal Letters zasugerowano, że mamy do czynienia z niezwykle lekką czarną dziurą, albo gwiazdą neutronową.
Kosmiczny Teleskop Hubble'a odsłonił więcej informacji
Poza zakrzywieniem promieni świetlnych odległej gwiazdy, grupy naukowców zauważyły również, że jej położenie nieznacznie się zmieniło w ciągu kilku lat. Zespół prowadzony przez Kailasha Sahu, astronoma ze Space Telescope Science Institute w Baltimore, doszedł do wniosku, że przemieszczenie zostało spowodowane przez obiekt siedem razy cięższy od Słońca.
Gwiazda o tej masie nie umknęłaby badaczom podczas analizy zdjęć z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Mimo to naukowcy nic nie widzieli. To jedna z poszlak sugerujących, że zaobserwowano obecność czarnej dziury.
Druga grupa naukowców, pod kierownictwem astronoma Caseya Lama z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, dotarła do innych wniosków. Według ich obliczeń, masa obiektu zakrzywiającego obraz gwiazdy była mniejsza i stanowiła od dwóch do czterech mas Słońca. Zdaniem grupy, może to być zarówno czarna dziura, jak również gwiazda neutronowa.













