Reklama

Czy to żart? Pod A380 zamocowali ogromny wentylator

To może być rewolucja w lotnictwie. Silniki odrzutowe z tzw. otwartym wentylatorem mogą obniżyć emisję dwutlenku węgla nawet o 20 procent. Pierwsze testy z nowym silnikiem zostaną przeprowadzone na największym pasażerskim samolocie świata A380.

Już sam widok zapiera dech z wrażenia - gigantyczny samolot odrzutowy Airbus A380 i wyraźnie widoczne śmigło pod kadłubem. Czyżby wielki powrót silników turbośmigłowych? Nic z tych rzeczy! To testowanie nowej, rewolucyjnej technologii, która ma uratować lotnictwo przed atakiem ekologów.

Niezwykły projekt został zaprezentowany przez europejski koncern Airbusa i firmę CFM International podczas Farnborough Air Show na lotnisku pod Londynem. Każdego roku prezentowane są tam najnowsze innowacje w branży lotniczej z całego świata. Tym razem gwiazdą numer jeden był europejski "superjumbo", czyli Airbus A380

Reklama



Okazało się, że zamiast klasycznego silnika odrzutowego A380 ma coś zaskakującego - znacznie mniejszy wymiarami silnik z podwójnymi, czarnymi śmigłami. Na razie niewiele wiadomo o tej technologii. Autorzy projektu powiedzieli jedynie, że jest to "silnik z otwartym wentylatorem". To proste rozwiązanie ma pozwolić obniżyć emisję dwutlenku węgla nawet o 20 procent.

Celem testów nowego silnika pod A380 było sprawdzenie, jak radzi sobie aerodynamicznie w trakcie lotu. Nie wiadomo, jak wypadły testy, gdyż Airbus nie ujawnił ich wyników.

Ekologiczne samoloty do 2050?

Deklaracje przedstawicieli przemysłu lotniczego mogą wprawić w osłupienie. Do 2050 roku samoloty mają mieć tzw. zerową emisję dwutlenku węgla netto, czyli teoretycznie staną się równie neutralne dla środowiska naturalnego jak samochody elektryczne. Nowe rozwiązanie, czyli silnik z wentylatorem być może obniży emisję CO2, ale to zdecydowanie za mało. 

Szansę na prawdziwy przełom daje dopiero kolejny projekt, którego realizację zapowiedział Airbus. Na początku tego roku europejski koncern zapowiedział, że ma testować eksperymentalny silnik wodorowy także podczepiając go do A380. Produkcja wodoru jest na razie niebotycznie droga, ale rzeczywiście jedynym ubocznym produktem spalania wodoru jest woda. W najbliższych latach przekonamy się, czy wodór uczyni lotnictwo obiektem zachwytu ekologów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy