Reklama

Cichociemne początki

Jan Piwnik, jeden z bohaterów walki partyzanckiej z Niemcami, przygotowywał się do swojej roli w Anglii.

Decyzja o objęciu we wrześniu 1940 roku 4 Brygady Kadrowej Strzelców szkoleniem sabotażowo-dywersyjnym, które organizowano z myślą o potrzebach konspiracji w kraju, okazała się strzałem w dziesiątkę. Dowódca jednostki pułkownik Stanisław Sosabowski był typem oficera, który szukał wyzwań, i co najważniejsze, za wszelką cenę starał się im sprostać. Od samego początku był wielkim zwolennikiem przerzutu powietrznego do kraju.

Szkolenie dywersantów

16 września 1940 roku, kiedy brygada stacjonowała jeszcze w Eliock, w Inverlochy Castle pod Fort William rozpoczął się kurs zaprawy dywersyjno-minerskiej, strzeleckiej i fizycznej (nazywany kursem strzeleckim), w którym udział wzięła pierwsza grupa żołnierzy z 4 BKS. Zamek Inverlochy był ośrodkiem szkoleniowym należącym do Special Operations Executive - SOE (Kierownictwa Operacji Specjalnych). Głównym zadaniem tej organizacji, powołanej 16 lipca 1940 roku przez premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, miało być prowadzenie oraz nadzorowanie akcji specjalnych na tyłach wojsk niemieckich i ich sojuszników. SOE współpracowało z ruchem oporu i podziemiem państw okupowanych. Dzieliło się na kilkanaście sekcji, w tym polską, która powstała jako druga, po francuskiej.

Na pierwszy kurs do Inverlochy Castle wysłano 46 oficerów oraz dwóch podchorążych z 4 BKS. W grupie tej znalazł się również podporucznik Jan Piwnik (późniejszy legendarny dowódca partyzancki Armii Krajowej - przyp. red.), dla którego była to okazja do oderwania się od monotonii życia obozowego w brygadzie, gdzie z racji niedoboru szeregowych oficerowie musieli wypełniać ich zadania. Kursanci rozpoczynali dzień o 7.00 od prowadzonej w dość energiczny sposób gimnastyki. Następnie przechodzili szkolenie na strzelnicy oraz na łące, gdzie wśród drzew poustawiano tarcze imitujące niemieckich żołnierzy, do których należało oddawać strzały w ruchu. Charakterystyczne było dążenie do wyrobienia u kursantów nawyku strzelania automatycznego, bez używania muszki i szczerbinki. Po obiedzie odbywały się zajęcia z materiałami wybuchowymi, początkowo teoretyczne, po jakimś czasie również praktyczne. Zapoznawano się tam także z najnowszymi wynalazkami wojskowej myśli technicznej aliantów.

Reklama

Sprawdzony żołnierz

Szkolenie zakończyło się 8 października, a już następnego dnia Piwnik wraz z kolegami stawił się w Eliock. 14 października został skierowany na badania lekarskie, które miały wykazać, czy spełnia wymagania stawiane przez Polskie Siły Powietrzne (PSP). Po pozytywnej opinii lekarskiej został wpisany do wykazu imiennego oficerów i szeregowych 4 BKS - kandydatów na kurs spadochronowy, pod pozycją 20.

Choć Jan Piwnik, podobnie jak niemal wszyscy polscy żołnierze, przybył do Wielkiej Brytanii dopiero w połowie 1940 roku, szybko dał się poznać w swej jednostce jako sprawdzony żołnierz, który z niejednego pieca chleb jadł. Może o tym świadczyć opinia, jaką wystawiono mu za ten, niełatwy, rok. Podpułkownik Jan Olimpiusz Kamiński napisał: "Człowiek o nieprzeciętnie silnym charakterze, energiczny, zdecydowany, bezkompromisowy. Wielkie poczucie patriotyzmu, zdolny do dużych poświęceń. Natura twarda, wytrzymała. Wybitnie lojalny żołnierz. Duży spryt i chłopski rozum. Wyszkolony artyleryjsko - dobrze. Pełni służbę szeregowca z całym oddaniem się obowiązkom. Nadaje się na dowódcę plutonu". Drugi przełożony, pułkownik Sosabowski, wystawił Piwnikowi ocenę bardzo dobrą.

Kurs walki konspiracyjnej

1 lutego 1941 roku Piwnik wraz z kilkunastoma oficerami został skierowany na pierwszy polski kurs walki konspiracyjnej (kurs "organizatorów") do stacji SOE w Briggens pod Londynem. Był to drugi etap szkolenia dywersantów, którzy mieli w przyszłości, po zrzucie do kraju, dowodzić drużynami dywersyjnymi. Z arkusza ewidencyjnego wynika, że Piwnik słabo władał językiem rosyjskim.

Kierownictwo kursu było zaś zainteresowane jedynie znajomością języków okupanta, czyli niemieckim i właśnie rosyjskim. O francuskim, który Piwnik znał dość dobrze, nie ma więc wzmianki. W rubryce "Znajomość terenów" wpisano: Świętokrzyskie, Warszawa, Kowelskie i Opatowskie. Tego typu informacje, dotyczące znajomości obcych języków i obszarów w Polsce, były bardzo istotne przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym przydziale cichociemnego po zrzucie.

Wzorowy agent

Na wspomnianym kursie duży nacisk kładziono na zajęcia praktyczne. Zorganizowano między innymi marsz na kierunek, który polegał na tym, że kursanci byli wywożeni w zamkniętych ciężarówkach dość daleko od ośrodka i wysadzani w szczerym polu, skąd, korzystając z mapy, musieli dojść do wyznaczonego punktu. W osiedlach angielskich w pobliżu Briggens przeprowadzano inscenizowane akcje dywersyjne. Były to na przykład: napad na bank, wysadzenie fabryki przemysłowej czy zaminowanie mostu.

Oczywiście wszystko było na niby, ale należało to tak wykonać, żeby nie zwrócić na siebie uwagi mieszkańców, a w szczególności angielskich służb porządkowych. Piwnikowi przydzielono między innymi zadanie wysadzenia transformatora pilnowanego przez miejscowego policjanta. Jak wspominał jeden z kursantów, "[...] podporucznik Jan Piwnik, ubrany w strój robotnika pracującego przy węglu (tacy kręcili się w okolicy), po założeniu skrycie ładunku wsiadł na rower, pokiwał policjantowi na pożegnanie ręką i odjechał. Za kilka minut dość silna detonacja wstrząsnęła powietrzem i policjantem, ale Piwnika już nie było".

Kurs zakończył się 28 lutego. Oceny, które Piwnik uzyskał po czterech tygodniach ciężkiego szkolenia, były wysokie. Został uznany za bardzo sprawnego i wytrzymałego, świetnie przygotowanego do walki i dowodzenia drużyną dywersyjną.

Opanowany i zdecydowany

Walkę wręcz opanował w stopniu dobrym, wyszkolenie saperskie oraz łączność bardzo dobrze, a wyszkolenie strzeleckie w stopniu wystarczającym. Bardzo dobrze oceniono też jego umiejętność czytania i szkicowania map. Został uznany za uzdolnionego wykonawcę, dowódcę i organizatora roboty dywersyjnej, sabotażowej i działań kombinowanych. Jego światopogląd polityczny i ogólny był "idealistyczny, narodowy i demokratyczny". Oto opinia zastępcy komendanta kursu (opinii komendanta brak w arkuszu): "Ogólna wiedza dość duża, charakter stały, wyrobiony, twardy, zdecydowany. Wiedza i dyscyplina wojskowa duża. Przedsiębiorczy o silnej woli i odporności psychicznej. Bardzo sprytny, przebiegły, posiada zdolności organizacyjne. Bardzo pracowity. Do prac dywersyjnych wybitnie się nadaje".

Podobnego zdania był kierownik wyszkolenia, który napisał: "Charakter wyrobiony, opanowany i zdecydowany, o pełnej determinacji i bardzo wysokim idealizmie, silna wola, wysokie cechy dowódcze, przedsiębiorczy, bardzo sprytny, odporność psychiczna i fizyczna bardzo duża, duże uzdolnienia konspiracyjne i organizacyjne".

Awans na porucznika

Piwnik był jednym z trzech oficerów, którzy uzyskali wynik bardzo dobry, a zarazem jednym z czterech, którzy bez żadnych zastrzeżeń kandydowali do pracy w kraju. Oprócz niego oceny bardzo dobre otrzymali kapitan Wacław Płoszewski oraz podporucznik Franciszek Pukacki, oceny dobre podporucznicy Jan Polzin, Mieczysław Duzel i Władysław Brzeg, oceny dostateczne podporucznicy Roman Franczak, Jan Kutrzeba, Władysław Zagata, Jan Twardawa oraz Emil Pindur. Jako jedyny kursu nie zaliczył porucznik Władysław Stasiak.

Z karty ewidencyjnej szkolenia w Briggens wynika, że słabą stroną Piwnika była motoryzacja. Zapis wskazuje niezbicie, że potrafił prowadzić jedynie rower. Próbował nadrobić te zaległości na IV Kursie Łączności dla oficerów oddziałów broni 4 BKS. Odbył tam szkolenie nie tylko w zakresie radiofonii czy teletechniki, lecz także uczył się kierowania samochodem i motocyklem. Tych ostatnich sprawdzianów nie zaliczył i nie uzyskał prawa prowadzenia pojazdów. To jednak nie miało żadnego wpływu na ogólną wysoką ocenę, jaką Jan Piwnik zyskał w oczach dowództwa 4 BKS, które 20 marca 1941 roku awansowało go na stopień porucznika.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Wojciecha Königsberga "Droga >Ponurego<. Rys biograficzny majora Jana Piwnika", Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2011.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Polska Zbrojna
Dowiedz się więcej na temat: agent | biografia | II wojna światowa | Polska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy