Rosja w sekundę straciła system obrony wart miliard dolarów
Siły Zbrojne Ukrainy pochwaliły się efektem spektakularnego ataku na rosyjski system obrony powietrznej S-400 Triumf na Krymie. To potężny cios dla Kremla. Ta broń obronna warta jest nawet miliard dolarów. Jej brak mocno pogarsza możliwość zapewnienia bezpieczeństwa wojskom.

Ukraińska armia poinformowała, że do ataku na rosyjski system obrony powietrznej S-400 Triumf doszło bezpośrednio na terenach okupowanych, a dokładnie w zachodniej części Krymu, gdzie znajdują się liczne obiekty wojskowe. W sieci opublikowano zdjęcia, na których uwieczniono skutki ataku dronów kamikadze. Całkowitemu zniszczeniu uległ niezwykle cenny radar 91N6E. Może on wykrywać cele w odległości do 600 km i jednocześnie śledzić do 300 obiektów.
Bez niego system jest bezużyteczny i nie może obronić niezwykle ważnych dla rosyjskiej armii strategicznych obiektów militarnych. Jako że do ataku doszło na Krymie, gdzie znajduje się zaplecze logistyczne, Kreml stracił w części możliwość osłony swoich działań. Eksperci tłumaczą, że może to zaowocować dalszymi problemami na froncie, zarówno w obwodzie chersońskim, jak i zaporoskim czy donieckim.
System S-400 jest wart miliard dolarów
Siły Zbrojne Ukrainy obecnie realizują niesamowicie skuteczne ataki na rosyjskie okręty bojowe, systemy obrony czy centra dowodzenia za pomocą najnowszych swoich pocisków Flamingo czy dronów kamikadze Rubaka. Takie działania mogą mieć wymiar strategiczny przy ewentualnych negocjacjach pokojowych z udziałem Donalda Trumpa.
Tymczasem od początku wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, rosyjska armia miała stracić co najmniej 14 wyrzutni systemów S-400. W najnowszym ataku prawdopodobnie użyto dronów kamikadze Rubaka. Jeden z nich uderzył w miejsce stacjonowania systemu i dokonał tam szkód, zatem nie jest to tak niezawodna i skuteczna broń przeciwlotnicza, jak reklamuje ją Kreml. To nie pierwszy przypadek ataku, w którym ujawniono problemy z działaniem systemu S-400.
Rosja miała stracić co najmniej 14 sztuk S-400
Siły Zbrojne Ukrainy pochwaliły się niedawno zniszczeniem kilku zaawansowanych systemów obrony powietrznej S-400. To właśnie taka broń obecnie chroni m.in. Moskwę przed atakiem ukraińskich dronów dalekiego zasięgu. Kreml obecnie może mieć już tylko kilka pułków wyposażonych w tę broń.
Atrybutem systemu S-400 Triumf jest jego duży zasięg. W przypadku S-300 jest to 100 kilometrów, a pociski z S-400 mogą niszczyć cele w promieniu nawet 250 kilometrów. Ta broń ofensywno-defensywna została opracowana przez Centralne Biuro Konstrukcyjne Ałmaz-Antiej i wdrożona do rosyjskiej armii w 2007 roku.
S-400 może korzystać z czterech nowych typów rakiet, tj. 48N6E3 (rakiety dalekiego zasięgu 240 km), 40N6 (rakieta dalekiego zasięgu 400 km do zwalczania samolotów kontroli i wczesnego ostrzegania AWACS, JSTARS), 9M96E i 9M96E2 (rakiety jednostopniowe o zasięgu odpowiednio 40 i 120 km) oraz rakiet używanych przez poprzedni system S-300PMU2 Faworit (48N6E, 48N6E2). Co istotne, system S-400 może być uzbrojony w zestaw różnych rakiet, co znacznie zwiększa możliwości jego dopasowania do zagrożenia.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!