Starlink na koń! Rosjanie przyczepiają anteny do… siodeł
W mediach społecznościowych pojawiły się właśnie obrazy z frontu w Ukrainie, których nikt się nie spodziewał. A mowa o udostępnionych przez kanały Special Kherson Cat i KARYMAT zdjęciach rosyjskich żołnierzy i ich koni wyposażonych w prowizoryczne instalacje z terminalami satelitarnymi Starlink. Jak podejrzewają obserwatorzy, celem jest zapewnienie operatorom dronów i patrolom szybkiej niezależnej łączności w terenie, gdzie tradycyjne stanowiska są trudne do utrzymania.

Tak niewiele słów, tak wiele informacji. Bo "Starlinki na koniach" to jednocześnie kolejny przykład rosyjskich niedoborów sprzętowych, które zmuszają do sięgania po mocno niekonwencjonalne rozwiązania, jak i amerykańskiej bezsilności. O wykorzystaniu tych pierwszych dowiedzieliśmy się latem 2023 roku, kiedy rosyjska agencja informacyjna Bashinform poinformowała, że do jednego z rosyjskich pułków stacjonujących w Ukrainie wysłano wierzchowce z terenów autonomicznej republiki Baszkirii.
Sprowadzone miały zostać na prośbę samego dowódcy o pseudonimie "Baszkir", który przekonywał, że biorą już one udział w operacjach wojennych: "O świcie na koniach możemy cicho i dyskretnie dostarczyć wszystko, czego potrzebujemy na pozycje bojowe". Do takiego rozwiązania miał też zachęcać duchowny jednostki, który twierdził, że konie mogą się przydać do "cichych operacji".
Brzmi sensownie? Oczywiście, ale chociaż konie są obecne w armiach na całym świecie, nie tylko w służbach reprezentacyjnych czy porządkowych, bo wspierają także regularne jednostki i pomagają w działaniach górskich, wykorzystanie ich przez armię rosyjską ma inny wymiar. Zwierzęta nie są tu logistycznym wyborem, ale koniecznością.
Rosja ceni amerykańską technologię
Jeśli zaś chodzi o amerykańską technologię w rosyjskich rękach, to o tym problemie dowiedzieliśmy się z kolei wiosną 2024 roku, kiedy raport The Wall Street Journal zasugerował, że Rosjanie koordynują ataki przy pomocy terminali internetu satelitarnego SpaceX pozyskanych w ramach złożonej nieformalnej sieci sprzedawców czarnorynkowych i rosyjskich ochotników. Co więcej, miała to być jedynie część większego problemu, bo zdaniem dziennikarzy Kreml nawet handlował zestawami Starlink.
Terminale uruchamiane były w Dubaju, a następnie wysyłane do Sudanu przez Czad lub Sudan Południowy prosto w ręce Sił Szybkiego Wsparcia, tamtejszej antyrządowej organizacji paramilitarnej, podejrzewanej przez Human Rights Watch o zbrodnie przeciwko ludzkości wskutek niszczenia infrastruktury cywilnej i zabijania niewinnych ludzi. Początkowo wszystkie strony zaprzeczały takiemu obrotowi spraw, ale USA w końcu przestały udawać i zapowiedziały, że SpaceX współpracuje z Pentagonem i Kijowem, aby uniemożliwić Rosji korzystanie ze Starlinka.
Starlink na koń!
W jaki sposób? Nie ujawniono szczegółów, ale jednym z rozwiązań miało być stworzenie "białej listy" terminali autoryzowanych do użytku w Ukrainie i okupowanych rejonach, a następnie dezaktywacja pozostałych - Stany Zjednoczone informowały nawet o wyłączeniu setek takich urządzeń. Efekt? Jak sugerowały niedawne doniesienia ukraińskiego eksperta radiotechnicznego i analityka UAV, znanego lepiej pod pseudonimem Serhij Flash, to "ostateczne rozwiązanie" problemu nielegalnego użycia amerykańskiej technologii albo nie weszło w życie, albo nie działa, bo urządzenia wciąż trafiają w ręce rosyjskich wojsk i są nawet integrowane z dronami bojowymi.
A jak pokazują materiały opublikowane właśnie przez kanały Special Kherson Cat i KARYMAT, również z końmi. Zdjęcia dokumentują prowizoryczne metalowe stelaże na siodłach, na których mocowane są anteny - całość składa się dosłownie z kilku rur, które mają utrzymywać terminal w odpowiedniej pozycji. Nie wiadomo, jaki dokładnie jest cel takiego rozwiązania, choć według obserwatorów może ono służyć operatorom dronów do szybkiego przemieszczania się wraz ze sprzętem komunikacyjnym.
Mobilny terminal satelitarny na zwierzęciu pozwalałby bowiem zachować łączność w terenie, w którym nie ma możliwości rozstawienia standardowych stanowisk. Nie wiadomo jednak, czy "konne terminale Starlink" są częścią szerszego eksperymentu, czy raczej improwizacją na poziomie frontu. Ale jedno jest pewne, rosyjskie wojsko coraz częściej łączy archaiczne środki z nowoczesną technologią, co dobrze pokazuje jego desperację w obliczu niedoborów sprzętowych i ukraińskiej przewagi technologicznej.









