Reklama

​Mawazine Festival: Sześć powodów, dla których choć raz trzeba tam być

Mawazine Festival to gwarancja dobrej zabawy i doskonały pretekst, żeby odwiedzić magiczne Maroko /materiały prasowe

Reklama

Takie festiwale jak Open’er, Tomorrowland, Glastonbury, Burning Man, Woodstock to wydarzenia, które stały się markami same w sobie i wpisały się już w historię popkultury. Mówi się o nich, że są "największe". Nie są. Zarówno rozmachem organizacyjnym jak i liczbą uczestników przyćmiewa je co roku marokański Mawazine Festival.

Moda na turystykę festiwalową trwa w najlepsze. Dla niektórych zagraniczny wyjazd, podczas którego jedynymi rozrywkami są leżenie na plaży i sączenie drinków to nuda. Wolą zabawę na koncertach i niepowtarzalną atmosferę takich wydarzeń. A jeśli festiwal odbywa się w samym sercu miasta, to można z powodzeniem połączyć zwiedzanie z doświadczeniem muzycznym.

Mawazine Festival pozwala połączyć to wszystko: wyjazd do magicznego, afrykańskiego kraju, możliwość dotknięcia unikatowej kultury i dziką zabawę trwającą dziesięć dni. Podajemy konkretne powody, dla których warto się tam wybrać.

Reklama

Powód 1: Bo jest w Maroko

Wyjazd na Mawazine Festival jest przygodą samą w sobie. Maroko to kraj bardzo przyjazny turystom, który ma naprawdę wiele do zaoferowania. Jest piękny, gościnny i bogaty w atrakcje - zarówno majestatyczne, wielowiekowe zabytki czy zachwycające wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, jak i szalone życie nocne.

Maroko uznawane jest za kraj wyjątkowy na swoim kontynencie, mówi się, że to najbardziej "europejskie" państwo Afryki - liberalne i łatwo dostępne.

Powód 2: Bo jest w Rabacie

Mawazine odbywa się w samym sercu stolicy kraju - Rabacie. Co prawda nie jest to kipiący egzotyczną energią, pełen ludzi Marrakesz czy legendarna Casablanca, ale to miasto ma też swój urok: od luksusowych hoteli takich jak znane Tour Hassan, The View czy Sofitel, przez piękną medinę, ciekawe muzea i potężne Mauzoleum sułtana Muhammada V, po malownicze wybrzeże i marinę Bouregreg.

Owszem, można udać się tam po prostu, bo zdecydowanie jest co robić. Ale połączenie takiego wypadu z zabawą na festiwalu to wycieczka, której nie da się zapomnieć.

Powód 3: Bo jest największy na świecie

Odbywający się pod patronatem samego króla Maroka, Mawazine Festival to według wszelkich statystyk największe tego typy wydarzenie na świeżym powietrzu. Trwa aż dziesięć dni, a muzyka grana jest na siedmiu scenach. 

Każda z nich ma swój unikatowy charakter i urok. Dla przykładu mała i kameralna Chellah ukryta jest w ogrodzie Pałacu królewskiego, a festiwalowe serce afrykańskiego etno, Bouregreg, mieści się zaraz przy zapierającej dech w piersiach marinie.

Ale głównym wyznacznikiem wielkości jest liczba uczestników. Do niedawna organizatorzy chwalili się publicznością liczącą... 2,5 miliona osób. Ale podczas ostatniej, 18. edycji, na koncertach bawiło się już ponad 2,75 miliona ludzi. Nie musicie sprawdzać - to więcej niż liczba mieszkańców Warszawy. 

Powód 4: Bo usłyszysz muzykę z całego świata

Black Eyed Peas, Davi Guetta, Rolling Stones, Rihanna, Elton John, Maroon 5, The Jacksons, Placebo, Bruno Mars, Rod Stewart, Stevie Wonder, Kanye West, Pitbull, Deep Purple. To tylko niewielka część listy artystów światowej sławy, którzy wystąpili na Mawazine. Różnorodne towarzystwo? To tylko jedna ze scen.

Na największej scenie OLM Souissi występują wykonawcy szeroko pojętej muzyki popularnej, nazwanej tutaj bardzo ogólnie "International". Mniejsze obiekty goszczą artystów grających afrykańskie etno, arabski pop, folk, muzykę poważną czy jazz.

Powód 5: Bo jest za darmo!

Jak w kraju o średnich zarobkach na poziomie 700 dolarów zachęcić ludzi do pójścia na koncert gwiazdy, która za bilet na Zachodzie kasuje czasem kilkaset "zielonych"? Dać im go za darmo. Król zaprasza, król funduje.

Może nie do końca, bo nie można zapominać o armii większych i mniejszych sponsorów, którzy chętnie inwestują w promocję na największym festiwalu na świecie. 

Oprócz sceny w teatrze narodowym i wspomnianej, malutkiej Chellah, wszystkie koncerty są darmowe. Dla największych fanów przygotowana jest zawsze pewna pula biletów uprawniających do wejścia pod samą scenę, te są już płatne.

Powód 6: Bo jest bezpiecznie

Czas na brutalną prawdę: na żadnej imprezie masowej w Polsce nie poczujecie się tak bezpiecznie, jak na Mawazine. Festiwal to wizytówka Maroko, pod którą podpisuje się sam król. Nie ma żadnej możliwości, żeby komukolwiek, szczególnie turyście, stała się jakakolwiek krzywda.

Nad porządkiem w całym mieście czuwa armia policjantów i żołnierzy. Wszelkie wątpliwości czy nieporozumienia rozwiązują z uśmiechem na ustach (choć nie wiadomo, czy to przez to, że muszą czy przez to, że są po prostu mili). 

Sami uczestnicy imprez też dalecy są od wszelakich ekscesów, bo każdy przychodzi tutaj fajnie spędzić czas, a nie uprzykrzać zabawę innym.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama