Reklama

Miała polecieć na Wenus, a spadnie nam na głowy

Już niebawem na Ziemię może spaść radziecka sonda kosmiczna Kosmos 482, która w 1972 r. została wystrzelona z myślą dotarcia do Wenus.

Próbnik Kosmos 482 został wystrzelony przez Związek Radziecki 31 marca 1972 r. Był bliźniaczą wersją sondy Wenera 8, która w lipcu 1972 r. jako druga w historii wylądowała na powierzchni Wenus. Pierwszą była Wenera 7, która przesyłała dane z Wenus na Ziemię przez kilka minut.

Sonda Kosmos 482 miała być kolejnym etapem eksploracji Wenus przez Związek Radziecki. Niestety, tuż po starcie rakieta mająca wynieść sondę poza ziemską orbitę się zepsuła. W związku z tym szczątki próbnika Kosmos 482 stały się kosmicznymi śmieciami - niektóre błyskawicznie spaliły się w ziemskiej atmosferze, a inne orbitują nad naszymi głowami do dzisiaj.

Część sondy, która może spaść na Ziemię jeszcze w 2019 r. jest problematyczna, gdyż waży blisko pół tony i ma osłony termiczne. To oznacza, że bez problemu przetrwa wejście w atmosferę. Co wydarzy się później? Nie wiadomo. Sonda została zaprojektowana tak, by powrócić na naszą planetę, więc według oryginalnego scenariusza, po wejściu w atmosferę powinny rozwinąć się spadochrony. Jednak baterie silników, które miały zainicjować ten proces prawdopodobnie już dawno się wyczerpały.

Reklama

Na Kosmos 482 czeka wiele osób na Ziemi. Naukowcy są ciekawi, w jakim stanie po prawie 50 latach na orbicie okołoziemskiej jest fragment sondy. Trwają także spekulacje, kiedy dokładnie dojdzie do upadku próbnika. Wiele zależy od tego, jak fragment będzie się rozpadał pod wpływem oddziaływań słonecznych. Kosmos 482 wejdzie w naszą atmosferę prawdopodobnie pod koniec 2019 r. lub na początku 2020 r.

Na ten moment, fragment sondy Kosmos 482 znajduje się na orbicie, której najbliższy punkt od Ziemi wynosi 200 km, a najdalszy 2735 km. Kosmiczny śmieć porusza się z prędkością ok. 11 000 km/h i dobrze go widać tylko przez sekundy kilka razy w ciągu roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama