Reklama

Pustynia Błędowska, czyli istna anomalia w południowej Polsce

Nieopodal Olkusza, tuż przy granicy Śląska z Małopolską możemy znaleźć największy w Polsce obszar lotnych piasków – Pustynię Błędowską. Wyjątkowe miejsce skrywające cały ogrom przeróżnych ciekawostek i niezwykłych historii możemy odwiedzić całkowicie bezpłatnie o każdej porze roku.

Jak powstała Pustynia Błędowska? Legenda o kopalni srebra

Kilka stuleci temu, kiedy w okolicach Olkusza odkryto spore pokłady płytko położonego srebra, eksploatacja złóż ruszyła na całego. Kopalnie zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu, a wydobycie rud trwało bez przerwy o każdej porze dnia i nocy. Wyrobiska z każdym dniem stawały się coraz dłuższe i głębsze, a lokalni mieszkańcy bogacili się jak nigdy wcześniej.

Wydawałoby się, że tak sprzyjające rozwojowi warunki nie mogą mieć żadnych przeciwników, aczkolwiek okazało się, że kilka pięter niżej, w otchłaniach piekła sam diabeł wraz innymi demonami nie mogli wytrzymać nieustającego łoskotu kilofów. Hałas doprowadzał ich do istnego szaleństwa, więc postanowili z nim raz na zawsze skończyć.

Reklama

Obmyślono więc genialny plan. Najsilniejszy z czartów miał udać się pod sam Bałtyk, skąd wziąłby olbrzymi wór piasku, a następnie rozsypałby go na olkuskie kopalnie, kończąc ich działalność. Przystąpiono więc do realizacji konceptu.

Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Demon poleciał nad Morze Bałtyckie i napełnił worek taką ilością piasku, że aż ciężko było mu go podnieść. Później ruszył w stronę Olkusza.

Z każdym przebytym kilometrem czart opadał z sił coraz bardziej. Unosił się niżej i niżej, aż w końcu nie zauważył iglicy jednego z kościołów, która ostatecznie przebiła wór. Piasek wysypał się zaledwie kilka kilometrów od celu, dzięki czemu lokalni gwarkowie dalej mogli wydobywać srebro. I tak powstała Pustynia Błędowska.

Prawdziwa geneza jedynej pustyni w Polsce

Istnieje również alternatywna wersja wspomnianej wyżej historii, w której górnicy potrzebowali dużych ilości drewna do opalania pieców hutniczych oraz wzmacniania szybów kopalnianych. Wycinano więc masowo lasy, pod którymi znajdowały się spore pokłady piasku naniesionego dawniej przez lodowce.

W związku z tym Pustynia Błędowska nie jest naturalną pustynią, tylko powstała w wyniku działalności człowieka (lub też jednego z czartów). Oczywiście nie odbiera to jej tytułu unikatu w skali całej Europy Środkowej.

Pustynia Błędowska. Zjawisko fatamorgany

Nazwa Pustyni Błędowskiej została nadana temu miejscu przez cenionego, polskiego geografa - Wacława Nałkowskiego (ojca Zofii i Hanny Nałkowskich). Jak łatwo się domyślić, pochodzi ona od doświadczania zjawisk takich jak fatamorgana, które wprowadzają nas w błąd.

Dzisiaj zaobserwowanie takiego złudzenia wydaje się niemożliwe ze względu na proces zarastania pustyni, lecz jeszcze niedawno turyści opisywali takie wrażenia. Przykładowo w 1924 roku grupa osób dostrzegła wśród piasku taflę jeziora. Oczywiście w rzeczywistości żadna woda tam nie występowała.

Pustynia Błędowska - mityczne stworzenia

Co prawda, na Pustyni Błędowskiej nie znajdziemy skorpionów i grzechotników, jednak z pewnością nie można powiedzieć, że stworzenia żyjące w tym miejscu są nudne. Według opowieści starszych przedstawicieli miejscowej ludności możemy spotkać tutaj słowiańskie demony takie jak mamuny i strzygi.

Mamuny to zamieszkujące mokradła dusze kobiet, które zmarły w ciąży lub tuż po narodzeniu. Porywają one maleńkie dzieci, więc warto uważać na swoje pociechy, kiedy będą bawiły się beztrosko w piasku.

Natomiast strzygi to demony podobne do wampirów, gdyż żywią się one krwią i wnętrznościami ludzi. Ich jedyną żądzą jest zaspokojenie głodu, więc warto uważać również na siebie.

Pustynia Błędowska - poligon

Niemal od początku XX wieku Pustynia Błędowska wykorzystywana jest jako poligon wojskowy. Już w trakcie dwudziestolecia międzywojennego regularnie trenowało w tym miejscu polskie lotnictwo, a w czasach okupacji niemieccy naziści przeprowadzali tutaj przeróżne testy swoich pojazdów czy broni.

Dzisiaj na piaszczystych terenach cyklicznie szkolą się spadochroniarze, a co jakiś czas odbywają się również odpowiednie manewry lotnicze. W związku z tym na części pustyni przeznaczonej dla wojska obowiązuje zakaz wstępu dla turystów.

Wieloletni związek omawianych terenów z militariami sprawił, że nieraz przypadkowy przechodzień natrafił podczas spaceru na niewystrzelaną amunicję czy nawet pocisk artyleryjski z czasów II wojny światowej. Ostatni raz na znalezisko większego kalibru natrafiono zaledwie dwa miesiące temu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy