Reklama

Roboty w służbie armii

Choć wykorzystywanie robotów w wojsku nie jest niczym nowym, do wizji znanej z kultowego filmu Terminator wciąż nam daleko. Jak współczesna armia wykorzystuje wciąż rozwijającą się robotykę oraz czy w przyszłości maszyny będą w stanie całkowicie zastąpić żołnierzy?

Pomimo że koncepcja dotycząca wykorzystania bezzałogowych pojazdów na polu walki sięga kilkuset lat, dopiero w trakcie II wojny światowej udało się zrealizować ją w masowym stopniu. Wykorzystane m.in. podczas powstania warszawskiego miniczołgi Goliat, okazały się dla niemieckich wojsk niemałym sukcesem. Uzbrojone w ładunki wybuchowe, do zdalnego sterowania wykorzystywały rozwijany kabel telefoniczny. Również poruszające się za pomocą radia radzieckie Teletanki - bezzałogowe czołgi produkowane w latach 30. i 40. XX wieku, były chwalone za swoje możliwości udowodnione w trakcie m.in. wojny sowiecko-fińskiej.  

Reklama

Późniejsze czasy oraz skok technologiczny wynikający z rozwoju komputeryzacji zmienił sposób postrzegania zdalnie sterowanych pojazdów. Ciągnące się wielometrowe kable zostały zastępowane falami radiowymi, a nawet podczerwienią. Postępująca miniaturyzacja umożliwiła tworzenie coraz mniejszych konstrukcji, które były przystosowywane do zadań zwiadowczych, lub zapewniały wsparcie w przypadku niebezpiecznych misji - takich jak rozbrajanie ładunków wybuchowych. Współcześnie roboty tego rodzaju nie tylko wspomagają żołnierzy na polu bitwy, ale niosą wsparcie także dla oddziałów policji, a nawet straży pożarnej.

Rozwój technologii przesyłania danych oraz wciąż udoskonalane algorytmy sztucznej inteligencji pozwoliły także na rozwój bezzałogowych pojazdów powietrznych. Przykładem niech będzie MQ-1 Predator - wykorzystywany przede wszystkim jako samolot zwiadowczy pojazd, został wprowadzony do służby w 1995 roku. Od tego czasu był używany w Afganistanie, Iraku, Jemenie, Serbii oraz w Libii. Jego bezpośredni następca - MQ-9 Reaper to pierwsza tego rodzaju konstrukcja zdolna do równoczesnego zwalczania celów, zarówno naziemnych, jak i latających.

Koncepcja bezzałogowych maszyn powietrznych jest obecnie rozwijana w wielu krajach świata. Często łączy się ich możliwości ze znaną z dronów technologią pionowego startu i lądowania, co w jeszcze większym stopniu wpływa na ich manewrowość oraz skuteczność.

Prawdziwym przełomem w rozwoju wojskowej robotyki okazała się jednak szeroko rozumiana autonomiczność. To właśnie ona poszerzyła zakres zastosowań tego rodzaju konstrukcji, umożliwiając bezzałogowym pojazdom wykonywanie zadań zwiadowczych, lub świadczenie wsparcia logistycznego, bez najmniejszej ingerencji człowieka.

Choć większość z obecnie wykorzystywanych autonomicznych robotów służy do przewożenia sprzętu za maszerującymi żołnierzami, czy do wykonywania misji zwiadowczych, już teraz koncerny wojskowe pracują nad konstrukcjami zdolnymi w dużym stopniu do zastąpienia uzbrojonej piechoty. Przykładem może być THeMIS - wielozadaniowy pojazd oparty na modułowej platformie pozwalającej na montaż m.in. ciężkiego karabinu maszynowego i granatnika. W pełni autonomiczny robot nie tylko samodzielnie przemieszcza się po polu walki, ale potrafi także precyzyjnie wykrywać cele, a nawet wspomagać żołnierzy w szybkiej ewakuacji. Podobnym rozwiązaniem jest niedawno opisywany przez nas izraelski ROOK - pojazd, który ma wbudowaną sztuczną inteligencję i może służyć do dostarczania zaopatrzenia, wyciągania ofiar z pola walki, przeprowadzania misji wywiadowczych oraz transportu i wysyłania dronów.

Na sam koniec nie mogliśmy nie wspomnieć o słynnych robotach firmy Boston Dynamics. Robopies Spot może iść tam, gdzie mu się każe, pokonywać różne przeszkody, a także zachowywać równowagę w ekstremalnych okolicznościach. Ponadto urządzenie jest w stanie pomieścić do czterech modułów sprzętowych na plecach, co daje różnym firmom szerokie spektrum wykorzystania jego umiejętności.

Jakiś czas temu rozwiązaniem zainteresowała się amerykańska policja, niedawno maszyna trafiła na testy do francuskiej armii. Urządzenie było sprawdzane pod katem przydatności na polu bitwy, uwzględniając taktyczne rozmieszczenie i transport mobilny. Istnieje duża szansa, że jeszcze w tym roku mechaniczne psy wejdą na stałe do wyposażenia wojska, a jak niedawno udowodniła firma Ghost Robotics - nic nie stoi na przeszkodzie, by mechaniczne czworonogi dzierżyły na swoich korpusach także broń. 

Niezależnie jednak od formy oraz ich możliwości, wszystko wskazuje na to, że już za jakiś czas roboty staną się nieodzownym elementem konfliktów zbrojnych. Armia Stanów Zjednoczonych już teraz zapowiedziała, że każde 1000 osób wchodzące w skład brygady, planuje w niedalekiej przyszłości zastąpić jednostkami mechanicznymi.

Choć brzmi to nieprawdopodobnie, trudno obecnie o standardowe zadanie, którego nie mogłyby wykonać inteligentne roboty. Jedne prowadzą zwiad z powietrza, inne patrolują ulice i rozbrajają bomby, a kolejne są w stanie oddawać zabójczo celne strzały z dystansu.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: roboty | armia | wojsko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne