Reklama

Symulatory pola walki – wirtualne sposoby szkolenia żołnierzy

Choć na pierwszy rzut oka przypominają gry komputerowe, w rzeczywistości są zaawansowanymi systemami, które w możliwie najbardziej realny sposób odzwierciedlają działania taktyczne żołnierzy. Symulatory pola walki są obecnie stosowane przez większość armii na świecie, także w Polsce.

Współczesne szkolenie wojskowe to nie tylko godziny spędzone na poligonie, czy mozolne treningi na świeżym powietrzu. Rozwój technologii militarnych oraz wciąż rosnące koszty wyposażenia, wymusiły na armii poszukiwanie nowych rozwiązań, pozwalających na zdobywanie praktycznych umiejętności przez żołnierzy. Z pomocą przyszły komputery oraz tworzone na nie systemy symulacyjne, które ze względu na wykorzystanie metody aktywnego nauczania, okazały się jedną z najbardziej efektywnych metod pozyskiwania wiedzy.

Trenażery szkoleniowe na pierwszy rzut oka przypomina zwykłą grę komputerową. W rzeczywistości podobieństwa ograniczają się wyłącznie do walorów graficznych lub niektórych mechanik powiązanych z np. funkcjami sterowania. Systemy tworzone dla wojska przez wyspecjalizowane firmy, to w rzeczywistości skomplikowane i rozbudowane oprogramowanie, nierzadko wymagające komputerów o ogromnych mocach obliczeniowych - wszystko, by jak najlepiej odwzorować obrazy otoczenia, fizykę przedmiotów, czy nawet efekty akustyczne towarzyszące prawdziwym ćwiczeniom.

Reklama

Dzięki nim, wojsko jest w stanie symulować zarówno działania piechoty, jak i pojazdów wojskowych, w tym czołgów oraz samolotów. Często samo oprogramowanie jest dodatkowo zintegrowane z wiernie odtworzoną makietą danego pojazdu lub broni, co dodatkowo podnosi poziom realizmu. Liczne algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają ponadto na urealnienie działań przy wykorzystaniu różnych warunków pogodowych czy zmiennej pory dnia.

Niekwestionowaną zaletą symulatorów jest fakt, że szkolenie przy ich pomocy może odbywać się w niemal całkowicie kontrolowanych warunkach. W ten sposób standard umiejętności żołnierza, a nawet całych grup kursantów można zdefiniować w znacznie krótszym czasie w porównaniu do klasycznych metod przy wykorzystaniu np. prawdziwych pojazdów. Unika się także sporych wydatków wynikających ze zużycia amunicji czy samej konserwacji sprzętu.

Wspomniane wyżej rozwiązania bazujące na makietach i wyświetlanym na ekranach obrazie, to jedynie przedsmak tego, w jakim kierunku rozwija się obecnie system szkolenia wojskowego. Wciąż rosnąca jakość i przystępność technologii opartych na rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej sprawiają, że stają się one istotnym elementem przygotowania żołnierzy do wykonywania misji.

Jakiś czas temu Lockheed Martin w partnerstwie z Korpusem Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych przeprowadził ocenę nowego szkolenia w zakresie konserwacji, które zostało stworzone w oparciu o rzeczywistość rozszerzoną, przy wykorzystaniu gogli AR. Rozwiązanie okazało się na tyle dokładne, że stosunkowo szybko zostało wdrożone do oficjalnych kursów treningowych obsługi maszyn. Także wojskowe symulatory samolotu F-35 Lightning od pewnego czasu działają na zasadzie tworzenia komputerowego środowiska, opartego na goglach wirtualnej rzeczywistości. Całość jest połączona ze stacjonarną kabiną symulującą przeciążenia, co w jeszcze większym stopniu pogłębia wrażenie lotu prawdziwym myśliwcem.

Australia już od pewnego czasu buduje swój największy system szkolenia opartego na wirtualnej rzeczywistości. Przyświecająca temu działaniu wizja zakłada integrację symulatorów naziemnych z rzeczywistymi samolotami oraz przyjaznymi lub wrogimi siłami wirtualnymi po to, aby środowisko szkoleniowe było maksymalnie realistyczne. Jeszcze dalej poszła Wielka Brytania, która już kilka lat temu przeprowadziła największą jak dotąd wirtualną symulację bitwy. Wzięło w niej udział 220 żołnierzy.

Niektóre kraje, w tym m.in. Szwecja oraz Polska, eksperymentują natomiast z metodą połączenia tradycyjnej symulacji z tą wirtualną. W tym celu wykorzystują gogle HoloLens, które działają na zasadzie technologii mieszanej - pozwalając obserwować realne otoczenie, a przy tym nakładać na nie wirtualne elementy.

Zastosowanie gogli wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości pozwala na wyeliminowanie wielu problemów występujących w przypadku klasycznych szkoleń. W gigantycznym stopniu ogranicza także koszty tego rodzaju przedsięwzięć. Rozwiązanie okazuje się na tyle pomocne, że Amerykańska Armia złożyła jakiś czas temu zamówienie na urządzenie, które mogłoby łączyć zalety obu technologii. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy