Reklama

Apple Car będzie jak Lamborghini? Producent zatrudnia legendę branży

Plotki o szykowanym przez Apple elektrycznym autonomicznym aucie (to nazywać ma się po prostu Apple Car) krążą w sieci od dłuższego czasu i jeśli zastanawialiście się, jak wyglądać może ten samochód, to luksusowa włoska marka Lamborghini może być pewną wskazówką.

Plotki o szykowanym przez Apple elektrycznym autonomicznym aucie (to nazywać ma się po prostu Apple Car) krążą w sieci od dłuższego czasu i jeśli zastanawialiście się, jak wyglądać może ten samochód, to luksusowa włoska marka Lamborghini może być pewną wskazówką.
Weteran Lamborghini pomoże Apple w stworzeniu Apple Car /123RF/PICSEL

Co prawda ostatnio docierały do nas przecieki o poważnych problemach projektu Apple Car (rozwiązanie współpracy z Hyundaiem czy odejście do Forda szefa projektu, Douga Fielda), ale być może nadchodzi poprawa. Jak się bowiem dowiadujemy, Apple zatrudniło byłego projektanta Lamborghini, Luigiego Taraborrelliego, który pomóc ma stworzyć przyszły samochód giganta z Cupertino.

Legenda Lamborghini na ratunek Apple Car

Luigi Taraborrelli przez 20 lat pracował dla producenta luksusowych samochodów, gdzie kierował działem podwozia i dynamiki pojazdów Lamborghini. Bloomberg donosi, że talent tego weterana był widoczny w takich samochodach włoskiej stajni, jak Urus, Huracan i Aventador, a także w samochodach koncepcyjnych Lamborghini Huracan Sterrato i Asterion.

Reklama

Z ostatnich doniesień wiemy też, że Apple chciałoby, żeby jego tajemniczy elektryczny samochód (znany pod nazwą kodową "Project Titan") zadebiutował bez kierownicy i hamulców, ale za to z rozkładanymi siedzeniami, dzięki którym pasażerowie mogliby spać w czasie podróży, zamiast czuwać nad sytuacją na drodze.

Apple może mieć poważne trudności z prowadzeniem takiego auta na rynek, bo oznacza to mnóstwo problemów w zakresie ubezpieczenia i odpowiedzialności producenta, ale być może do czasu jego premiery coś się jeszcze zmieni - w samym projekcie albo ustawodawstwie.

Niemniej Dyrekcja Apple była podobno zadowolona z pokazu, szczególnie że pojazd świetnie radzić ma sobie bez polegania na bardzo szczegółowych, trójwymiarowych mapach drogowych, czego wymaga większość konkurencyjnych autonomicznych samochodów.

Tym samym pierwsze auto Apple może być dla motoryzacji elektrycznej tym, czym był iPhone dla smartfonów. Nie da się ukryć, że amerykański gigant ma środki na stworzenie takiego pojazdu, choć brak doświadczenia w branży motoryzacyjnej może być bardzo dotkliwy (o jakości wykonania Tesli wypowiadało się już wielu specjalistów). Wciąż nie wiemy też, kiedy Titan miałby wyjechać na ulicę, dlatego śmiało można zakładać, że czas ten należy liczyć w latach... długich latach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy