Reklama

"Nie da się wyglądać jak Pudzian"

Absolutne podstawy pracy nad poprawą własnej sylwetki wyjaśnia trener fitnessu i dietetyk Arkadiusz Kozłowski*.

Mateusz Lubiński: Czy amator może osiągnąć sylwetkę Mariusza Pudzianowskiego?
Arkadiusz Kozłowski: - Nie da się.

A ze "wspomaganiem"?
Zawsze odradzam ingerencję w swoje zdrowie. Zawodowcy stają czasem przed takimi wyborami, że nie mają wyjścia. Ale w przypadku amatorów szprycowanie się jest bezsensowne. Aplikowanie danego środka powiększy oczywiście mięśnie. Problem polega na tym, że jak przestaniemy brać, to siła spada. To powoduje depresję i powrót do brania. To zamknięte koło uzależnienia. Sam widziałem to już wiele razy.

Reklama

Są osoby genetycznie obdarzone warunkami fizycznymi. Na przykład nasz kulomiot Tomasz Majewski. Ale on tak nie wygląda! Duże, pękate, "pocięte" mięśnie - to jest wygląd, którego nie da się osiągnąć za pomocą naturalnych środków i legalnych preparatów.

Ale każdy może wyglądać jak instruktor fitnessu?
Z naszym ciałem możemy zrobić bardzo dużo. Trzeba tylko woli, cierpliwości i rozumnego treningu. Jeśli ktoś chce schudnąć, to schudnie. Ktoś chce przybrać na wadze - może.

Co trzeba robić?
Pierwsza sprawa to odpowiednia dieta. Dalej - odpowiedni trener, który w zależności od potrzeb rozpisze indywidualny trening.

Wiele osób nie ma na to czasu, a chcieliby "coś robić, by lepiej wyglądać". Jeśli ktoś ma 5-15 minut kilka razy w tygodniu, to czy w ogóle powinien zawracać sobie głowę?
Wszystko ma sens. Pięć minut ruchu może wiele nie poprawi, ale raczej nie zaszkodzi. Jeśli mamy tak mało czasu, możemy robić na przykład mniej serii, ale z większą intensywnością.

Zawsze trzeba przez pierwsze 2-3 miesiące trenować ogólno rozwojowo, przerabiając wszystkie partie mięśniowe po kolei. Klatka, plecy, barki itd.

2-3 serie po 12-15 powtórzeń. Nie na tzw. "maksa", czyli do nieudanej próby, tylko do momentu, gdy mamy jeszcze rezerwy (2-3 powtórzeń). Bardzo ważne jest prawidłowe odżywianie i prawidłowe wykonywanie ćwiczeń.

Jakie są najczęstsze błędy ludzi trenujących na własną rękę?
Młodzi za często trenują. Ćwiczą jak najczęściej myśląc, że im więcej, tym lepiej. Tymczasem nasze mięśnie rosną, gdy nie trenujemy. Gdy śpimy, wypoczywamy, wtedy się regenerują. Do tego dochodzi fakt, że im lepiej wytrenowany mięsień, tym rzadziej powinniśmy go uruchamiać.

Druga sprawa to technika. Ludzie nie przywiązują do niej wagi, a jest najważniejsza. Można robić ćwiczenie na akton boczny, ale cały czas wykonywać je źle i trenować przedni.

- Robić 30 pompek czy trzy razy po 10?
Myślę, że już lepiej wykonać 30, jeśli jest to ćwiczenie do ostatniej próby, czyli, że już nie mamy siły dalej. Potem można sobie stopniowo dodawać po pompce.

Podstawowa zasada kulturystyki mówi, że robimy określoną liczbę powtórzeń w określonym celu. 1-5 powtórzeń jest na siłę, 6-12 na masę, powyżej 12 - na wytrzymałość. Ale to indywidualna sprawa - 15 lat trenuję ludzi i widziałem takich, co robią serię po 20 razy i też budują masę i siłę mięśniową.

A odżywki? Są bezpieczne?
Jeśli coś jest dopuszczone do sprzedaży, to powinno być bezpieczne i w większości przypadków jest. Są rzeczy bardzo ważne. Na przykład trzeba dostarczać organizmowi aminokwasy, których sam nie wytwarza. Polecamy BCAA czy glutaminę.

Ważne też, by po treningu przyjmować węglowodany proste, niekoniecznie w formie odżywki typu "carbo". Mogą to być soki owocowe rozcieńczone z wodą lub owoce.

Co do odżywek, to polecam, ale żadna odżywka nie zastąpi piersi kurczaka, czy białka jaj.

A jeśli ktoś nie je piersi kurczaka?
No to ryby chude, ryby tłuste, tuńczyk w sosie własnym, cielęcina, schab, polędwica wołowa, białka jaj, chuda wędlina drobiowa, biały chudy ser, itp.

*Arkadiusz Kozłowski, trener fitnessu i dietetyk, autor książek "Budowanie ciała" i "Odżywki i preparaty wspomagające w sporcie". Już niedługo ukaże się jego trzecia książka pt. "Kształtowanie ciała. Kompendium wiedzy kulturystycznej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy