Reklama

Do trzech razy sztuka! Kapsuła Starliner osiągnęła orbitę i zmierza do ISS

NASA poinformowała, że podczas swojej trzeciej próby kapsuła Boeing CST-100 Starliner, która wystartowała ubiegłej nocy z kosmodromu Cape Canaveral Space Force Station, w końcu osiągnęła orbitę i zmierza w stronę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

NASA poinformowała, że podczas swojej trzeciej próby kapsuła Boeing CST-100 Starliner, która wystartowała ubiegłej nocy z kosmodromu Cape Canaveral Space Force Station, w końcu osiągnęła orbitę i zmierza w stronę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Starliner po udanym starcie osiągnął orbitę i zmierza do ISS/flickr.com/nasahqphoto /Joel Kowsky / NASA /materiały prasowe

Starty rakietowe stały się ostatnio tak popularne, że nie budzą już takiego zainteresowania i ekscytacji jak jeszcze kilka lat temu, kiedy cały świat z zaciekawieniem oglądał każde odliczanie. Dzisiejszej nocy było jednak trochę jak za dawnych czasów, bo Boeing miał już na koncie dwa nieudane starty statku CST-100 Starliner, w tym bardzo spektakularne lądowanie awaryjne i chciał w końcu przekonać NASA, że jego rozwiązanie jest gotowe do załogowych misji

Do trzech razy sztuka?

Podczas pierwszego lotu testowego w 2019 roku kapsuła Straliner osiągnęła wprawdzie orbitę, ale nie miała szans dotrzeć do ISS na skutek nieprawidłowo ocenionego czasu lotu, co uniemożliwiło odpalenie silników w odpowiednim momencie. Druga próba, zaplanowana na przełom lipca i sierpnia 2021, zakończyła się natomiast szybciej niż się zaczęła, bo Boeing i NASA musiały w ostatniej chwili odwołać start z powodu problemów w zaworach układu napędowego.

Reklama

W październiku Boeing poinformował, że problem jest poważniejszy, niż początkowo sądzono, dlatego z uwagi na bezpieczeństwo przyszłej załogi, Orbital Flight Test-2 (OFT-2) zostało przełożone na 2022 rok. Sprawiło to, że NASA musiała powierzyć więcej lotów w ręce SpaceX i jego kapsuły Crew Dragon, bo Międzynarodowa Stacja Kosmiczna nie może funkcjonować bez regularnej wymiany astronautów.

Podczas dzisiejszego startu wszystko poszło już zgodnie z planem (albo prawie wszystko, bo wystąpił mały problem z napędem, ale nie na tyle poważny, by zakłócić przebieg misji), kapsuła Boeing CST-100 oddzieliła się od rakiety Atlas V (United Launch Alliance) po 14 minutach i 54 sekundach, a po 31 minutach osiągnęła orbitę.

Według szacunków NASA dziś wieczorem powinna dotrzeć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie czeka ją jeszcze jeden test, a mianowicie dokowanie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, spędzi tam 5 do 10 dni, a następnie wróci na Ziemię z wykorzystaniem specjalnego spadochronu i wyląduje w White Sands Missile Range w Nowym Meksyku, Edwards Air Force Base w Kalifornii, Willcox Playa w Arizonie lub Dugway Proving Ground w Utah.

Podobnie jak poprzednie próby, Orbital Flight Test-2 (OFT-2) jest lotem bezzałogowym, chociaż na pokładzie znalazł się jeden "pasażer", a mianowicie manekin Rosie the Rocketeer, ubrany w skafander Boeinga, który pomaga utrzymać odpowiedni środek ciężkości kapsuły, a także 226 kilogramów żywności i wyposażenia dla astronautów.

Boeing CST-100 Starline - co to za kapsuła?

Boeing CST-100 Starliner to kapsuła wielokrotnego użytku (do 10 startów), która została wyprodukowana przez Boeinga w ramach programu NASA Commercial Crew Development. Ma średnicę o wielkości nieco ponad 4,5 metra, może pomieścić 7-osobową załogę i pozostawać na orbicie  przez okres do siedmiu miesięcy. Kapsuła jest kompatybilna z rakietami nośnymi Atlas V, Delta IV, Falcon 9 oraz Vulcan, a jej głównym celem jest transport załogi do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz innych przyszłych stacji kosmicznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy