Reklama

Podwójny rozbłysk słoneczny zagłuszył radia nad Azją

Słońce wchodzi w maksimum swojej aktywności. Rozbłysk słoneczny, który miał miejsce w poniedziałek, zakłócił łączność radiową w Azji i Australii.

Słońce wchodzi w maksimum swojej aktywności. Rozbłysk słoneczny, który miał miejsce w poniedziałek, zakłócił łączność radiową w Azji i Australii.
Koronalny wyrzut masy (CME) na Słońcu 31 sierpnia 2012 roku. Zdjęcie z Solar Dynamics Observatory /NASA's Goddard Space Flight Center /Wikimedia

Plama na Słońcu spowodowała w poniedziałek, 25 kwietnia, dwa rozbłyski słoneczne (zwane też flarami). Miały jasność M1 (to nieco skomplikowany system klasyfikacji, w którym najsłabsze oznacza się literą A, dziesięć razy silniejsze literą B, najsilniejsze mają oznaczenia X i Y).

Choć litera M oznacza średnią siłę, rozbłysk słoneczny był wystarczająco mocny by zakłócić łączność radiową w Azji i Australii przez kilka godzin. Na zdjęciu poniżej są to obszary zaznaczone na zielono. Zakłócenie objęło łączność na falach o długości poniżej 20 MHz, więc długich, średnich i krótkich. Nie zakłóciło transmisji fal ultrakrótkich (UKF), których częstotliwość jest wyższa (od 300 MHz wzwyż)

Reklama

Słoneczne plamy, rozbłyski i burze - czym są

Słoneczne plamy to miejsca, w których pole magnetyczne nasila się znacznie bardziej niż w ich otoczeniu. Powstrzymuje to wędrówkę plazmy z wnętrza Słońca ku powierzchni, stąd plamy są znacznie chłodniejsze - i ciemniejsze.

Rozbłyski słoneczne powstają, gdy linie pola magnetycznego zmieniają gwałtownie swój kształt i kierunek. Dochodzi wtedy do anihilacji pola magnetycznego, czyli zamiany energii pola magnetycznego na termiczną i kinetyczną. To gwałtowny, porównywalny do eksplozji proces.

Może też porywać z powierzchni słońca plazmę, czyli wywoływać koronalny wyrzut masy (Coronal Mass Ejection, czyli CMS). W ubiegłym tygodniu, 19 i 20 kwietnia, pojawił się rozbłysk słoneczny sklasyfikowany jako X. Wywołał on CME, ale szczęśliwie nie był on skierowany wprost na Ziemię.

Aktywność Słońca ma swój cykl, który trwa 11 lat. Jest teraz w fazie wzrostu, co oznacza, że może czekać nas jeszcze wiele takich zjawisk. Maksimum spodziewane jest pod koniec 2024 lub z początkiem 2025 roku. W tym czasie można spodziewać się przeciętnie jednego rozbłysku słonecznego tygodniowo.

CME budzą zainteresowanie, bo to one wywołują polarne zorze, gdy obłoki zjonizowanych cząstek docierają do ziemskiej magnetosfery. Zwykle widać je tylko w okolicach podbiegunowych, ale silniejsze słoneczne rozbłyski mogą sprawić, że zorze widać nawet na niższych szerokościach geograficznych - także w Polsce.

Najsilniejsze CME mogą uszkodzić sieci wysokiego napięcia. Kosmicznej pogodzie przyglądają się od 1995 roku SOHO, wspólne dziecko Europejskiej Agencji Kosmicznej i amerykańskiej NASA. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy