Reklama

Tak wyglądają szczątki satelity zniszczonego przez Rosję [WIDEO]

Kolejny dzień nie milkną echa zniszczenia przez Rosję satelity, który rozpadł się na 1500 dużych części i setki tysięcy mniejszych. Możemy je zobaczyć na najnowszym filmie. Stanowią i jeszcze przez wiele lat będą stanowić poważne zagrożenie dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz załogowych misji orbitalnych.

Tak wyglądają szczątki zniszczonego satelity Kosmos 1408

Przypominamy, że w poniedziałek (15 października), Rosja przeprowadziła test rakietowy antysatelitarnej technologii ASAT. W trakcie niego pomyślnie zniszczono jednego satelitę. Kreml chciał w ten sposób pokazać całemu światu, że to Rosjanie władają orbitą i mogą zniszczyć dowolny cel wroga.

Wiele krajów świata, w tym Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Wielka Brytania czy Japonia, ostro potępiły przeprowadzenie tego testu, nazywając go "całkowicie bezmyślnym i nieodpowiedzialnym". USA wezwały również inne kraje świata do ustanowienia nowych regulacji, dzięki którym w przyszłości nie dojdzie do podobnych sytuacji, gdyż stanowią one zagrożenie dla całej ludzkości.

Reklama

Według najnowszych danych, większość szczątków satelity Kosmos 1408 została rozrzucona na wysokości od 450 do 550 kilometrów ponad powierzchnią naszej planety, a niektóre nawet od 300 do 800 kilometrów. To właśnie w tej przestrzeni orbituje Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. NASA wydała rozkaz zmiany orbity kosmicznego domu, by jak najbardziej to możliwe uniknąć zagrożenia.

Obecnie najróżniejsze uniwersytety, obserwatoria i organizacje próbują zebrać dane na temat lokalizacji szczątków, by prognozować ich dalsze przemieszczanie i dokonywać obliczeń, na podstawie których będzie można dowiedzieć się, czy będą stanowić zagrożenie dla instalacji kosmicznych. Eksperci nie mają jednak złudzeń, że nie będzie to proste zadanie i może to potrwać wiele tygodni.

"To było wyraźnie lekkomyślne wydarzenie. W poniedziałek zrobiliśmy duży krok wstecz" - powiedziała w wywiadzie dla Ars Melanie Stricklan, współzałożycielka i dyrektor generalna Slingshot Aerospace. "Myślałam, że minęły już tego typu prężenia muskułów, ale ta eskalacja może przekształcić się w cykl, który skłoni inne kraje do przeprowadzenia tego rodzaju testów" - dodała.

Na razie dane nie napawają optymizmem. Jak napisaliśmy powyżej, szczątki rozeszły się na orbity od 300 do 800 kilometrów, zatem mogą stanowić zagrożenie dla praktycznie większości satelitów obserwacyjnych, należących do najróżniejszych korporacji i krajów.

Hugh Lewis, ekspert ds. śmieci kosmicznych z Uniwersytetu Southampton w Anglii, przeprowadził wstępne obliczenia i stwierdził, że podczas gdy ok. połowa szczątków, po zniszczeniu satelity ponownie wejdzie w ziemską atmosferę i spali się w ciągu ok. roku, część szczątków pozostanie tam na 10 lub 15 lat, jeśli nie dłużej.

"Wzywamy Stany Zjednoczone, Rosję, Chiny i Indie do ogłoszenia jednostronnych moratorium na dalsze testowanie broni antysatelitarnej, która może stworzyć kolejne orbitalne szczątki, oraz do współpracy z innymi krajami w celu utrwalenia międzynarodowego zakazu niszczących testów ASAT" - oświadczyła Secure World Foundation, która zajmuje się ochroną bezpiecznego środowiska kosmicznego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama