Reklama

Turbulencje w samolotach mogą stać się coraz częstsze i silniejsze. Winne są…

Większość z nas doświadczyła w swoim życiu podniebnych turbulencji. Jest to niemiłe, czasem niepokojące zjawisko wywołane przez ruchy mas powietrza. Niestety z powodu zmian klimatu będziemy najprawdopodobniej doświadczać więcej tego typu zjawisk.

Według Federalnej Administracji Lotnictwa przede wszystkim turbulencje odpowiadają za obrażenia stewardes i pasażerów podczas lotu. Z kolei jak donosi National Center for Atmospheric Research zjawisko to kosztuje amerykańskie linie lotnicze do 500 mln dolarów rocznie, a to z powodu wyrządzanych obrażeń, opóźnień i szkód.

Jak mówi prof. Paul William z Uniwersytetu w Reading w Wielkiej Brytanii: - Występują lekkie turbulencje, które trochę obciążają pas bezpieczeństwa, ale usługi gastronomiczne mogą być kontynuowane i prawdopodobnie możesz chodzić po kabinie, może z pewnymi trudnościami. Potem są umiarkowane turbulencje, jest wówczas zdecydowane obciążenie pasów bezpieczeństwa, wszystko, co nie jest zabezpieczone, zostanie wywrócone, a chodzenie jest trudne; stewardesy są zwykle poinstruowane, aby zająć swoje miejsca. Najgorszym rodzajem są silne turbulencje: są silniejsze niż grawitacja, więc mogą "przypiąć" cię do siedzenia, a jeśli nie masz zapiętych pasów, możesz być rzucany po kabinie. To jest rodzaj turbulencji, który powoduje poważne urazy - na przykład łamanie kości.

Reklama

Turbulencje w samolocie będą coraz częstsze?

Każdego roku w USA w około 65 tys. samolotów odczuwalne są umiarkowane turbulencje, a około 5 500 maszyn napotyka silne turbulencje. Niestety liczby te w kolejnych latach mogą wzrosnąć, a wszystko przez zmiany klimatu. Temat ten badany jest przez prof. Williamsa od 2013 roku.

Stwierdzenie to zostało potwierdzone przez liczne obserwacje, które podkreślają znaczenie tzw. turbulencji czystego powietrza, które nie są związane z burzami lub chmurami. W przeciwieństwie do normalnych turbulencji, zjawisko to uderza nagle i trudno jest je ominąć. Jak informuje amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu w latach 2009-2018 załoga samolotu nie otrzymywała ostrzeżeń przed turbulencjami w około 28 proc. przypadków. Nowe analizy przewidują, że liczba turbulencji czystego powietrza znacznie wzrośnie na całym świecie w latach 2050-2080. Ponadto liczba najsilniejszych rodzajów turbulencji wzrośnie najbardziej.

- Samoloty nie zaczną spadać z nieba, ponieważ są one budowane zgodnie z bardzo wysokimi specyfikacjami i mogą wytrzymać najgorsze turbulencje, jakie mogą się pojawić, nawet w przyszłości - mówi Williams. Niestety, średni czas trwania turbulencji również wzrośnie. Jak mówi Williams: - Zazwyczaj podczas lotu transatlantyckiego można spodziewać się 10 minut turbulencji. Myślę, że za kilkadziesiąt lat może to wzrosnąć do 20 minut lub do pół godziny. 

Bezpieczeństwo w czasie turbulencji

Stewardesy są najbardziej narażone na ryzyko odniesienia obrażeń podczas turbulencji i doznają około 80 proc. wszystkich urazów związanych z tymi zjawiskami. - Jesteśmy najbardziej narażeni na zranienie, ponieważ pracujemy, pchając wózki o wadze 300 funtów, nawet jeśli jest jakieś ostrzeżenie - mówi Sara Nelson, stewardesa United dla CNN. Zdarzają się przypadki, że załoga doznaje dużych urazów ciała, w tym złamanych kości, rozcięć skóry, a nawet uciętych palców u stóp.

W poprzednim roku NTSB zorganizowało publiczne spotkanie, które dotyczyło turbulencji. Zaproponowano wówczas bardziej rygorystyczne zasady dotyczące zapinania pasów bezpieczeństwa, zarówno pasażerom, jak i stewardesom. Zalecono ponadto usprawnienie systemów, które gromadzą i udostępniają raporty o tych zjawiskach. Informacje te nie są obecnie wystarczająco obszerne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy