Lądowanie na komecie - sonda Rosetta
Lądownik Philae, który po 10:00 oddzielił się od sondy Rosetta, wylądował na komecie 67P/Churyumov-Gerasimenko. To wielki sukces jednej z najważniejszych misji Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Manewr lądowania rozpoczęł się od wypuszczenia przez sondę Rosetta lądownika Philae (po godzinie 10:00). ESA potwierdziła, że ta część operacji przebiegła pomyślnie. Potem sonda odpowiednio się ustawia, tak aby utrzymywać łączność z lądownikiem. Po 17.00 polskiego czasu na Ziemię dotarło potwierdzenie lądowania. W Centrum Kontroli Lotów ESA wszyscy zaczęli klaskać z radości. Udało się.
- Choć wcześniej były misje do komet, to - jak przypomniał w rozmowie z PAP Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik - nigdy nie udało się umieścić na powierzchni komety urządzenia badawczego i stamtąd prowadzić badania. - Naukowców czeka więc zupełnie nowe wyzwanie lądowania na obiekcie w Układzie Słonecznym, na którym wcześniej nie próbowano lądować - podkreślił. Misja sondy rozpoczęła się 10 lat temu.
Po tym jak Philae bezpiecznie osiadł na powierzchni, rozpocznie się First Science Sequence (FSS), czyli pierwsza sekwencja badań naukowych. Potrwa ona do 54 godzin i będzie miała za zadanie zebrać wyniki najważniejszych badań i eksperymentów zaplanowanych dla misji. To swoisty plan minimum, jaki chcą wykonać organizatorzy misji - Europejska Agencja Kosmiczna i jej partnerzy.
Jak podaje PAP, swój dział w misji Rosetta mają również Polacy. Wraz z lądownikiem, na powierzchni komety, znajdzie się też przyrząd Mupus skonstruowany przez naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Po wylądowaniu na komecie wbije się w jej powierzchnie i będzie m.in. badał temperaturę.