Bezinwazyjna stymulacja pozwala sparaliżowanym "chodzić"

Parę lat temu udało się dokonać przełomu pozwalając sparaliżowanym osobom poruszać kończynami, wymagało to jednak inwazyjnego i groźnego zabiegu wszczepienia elektrod w rdzeń kręgowy. Teraz amerykańskim i rosyjskim naukowcom udało się tego dokonać bez żadnego implantu.

Parę lat temu udało się dokonać przełomu pozwalając sparaliżowanym osobom poruszać kończynami, wymagało to jednak inwazyjnego i groźnego zabiegu wszczepienia elektrod w rdzeń kręgowy. Teraz amerykańskim i rosyjskim naukowcom udało się tego dokonać bez żadnego implantu.

Parę lat temu udało się dokonać przełomu pozwalając sparaliżowanym osobom poruszać kończynami, wymagało to jednak inwazyjnego i groźnego zabiegu wszczepienia elektrod w rdzeń kręgowy. Teraz amerykańskim i rosyjskim naukowcom udało się tego dokonać bez żadnego implantu.

Podczas eksperymentu pięciu całkowicie sparaliżowanych mężczyzn było w stanie poruszać nogami, a byli to oni w stanie zrobić dzięki nowej, nieinwazyjnej technice stymulacji rdzenia kręgowego. Nosi ona nazwę przezskórnej elektrycznej stymulacji nerwów i polega na umieszczeniu elektrod na wysokości lędźwiowej części kręgosłupa.

Reklama

Początkowo nogi mężczyzn były podwieszone na linkach, a ich ruchy były całkowicie mimowolne, jednak wraz z treningiem stawały się one świadome, a z czasem mogli oni sięgać nogami coraz dalej, wykonując ruchy coraz pełniejsze, coraz bardziej zbliżone do kroków. Dodatkowo terapię wspomagano farmakologicznie buspironem - lekiem, który jest syntetycznym substytutem serotoniny - ważnego neuroprzekaźnika.

A teraz najlepsze - po zakończeniu terapii biorący udział ludzie potrafili poruszać samodzielnie nogami bez żadnej stymulacji elektrycznej, wyłącznie po podaniu buspironu. Autorzy badań uważają, że stało się tak dzięki temu, iż pewne połączenia nerwowe między mózgiem i rdzeniem kręgowym istniały, lecz były uśpione.

Jest zatem nadzieja na to, że połączenia te uda się zupełnie obudzić, przywrócić do życia, co wymaga dalszych badań.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy