Bokser stłukł internetowego trolla

Mierzący dwa metry wzrostu brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, niepokonany na zawodowym ringu bokser Deontay Wilder jest złym obiektem do trollowania w sieci. Przekonał się o tym niedawno niejaki Charlie Zelenoff, który spotkał się z Wilderem w realnym świecie. Oto nagranie z tego "pojedynku".

Mierzący dwa metry wzrostu brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, niepokonany na zawodowym ringu bokser Deontay Wilder jest złym obiektem do trollowania w sieci. Przekonał się o tym niedawno niejaki Charlie Zelenoff, który spotkał się z Wilderem w realnym świecie. Oto nagranie z tego "pojedynku".

Mierzący dwa metry wzrostu brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, niepokonany na zawodowym ringu bokser Deontay Wilder jest złym obiektem do trollowania w sieci. Przekonał się o tym niedawno niejaki Charlie Zelenoff, który spotkał się z Wilderem w realnym świecie.

Zelenoff, który sam twierdzi, że jego bokserski bilans to 50-0 (50 wygranych w tym 28 przez knockout, żadnej porażki) przez lata obrażał Wildera w sieci i nie tylko. Zamieszczał on na YouTube obraźliwe filmy, pisał we wszystkich możliwych mediach społecznościowych i w końcu wysyłał nawet Wilderowi SMS-y z pogróżkami wymierzonymi także w jego rodzinę.

Reklama

I dopiął on w końcu swego - udało mu się wyprowadzić na tyle Wildera z równowagi, że ten zgodził się spotkać z Zelenoffem w Hollywood Boxing Gym aby tam raz na zawsze rozwiązać wszystkie sporne kwestie. Wynik walki był łatwy do przewidzenia - Wilder w ciągu paru sekund wytarł trollem podłogę.

Jednak nie jest to wcale koniec historii. Zelenoff zdaje się cierpieć z powodu jakiś zaburzeń, bo po przegranej walce nazwał Wildera oszustem i domaga się powtórzenia pojedynku oraz wzywa na ring kolejnego przeciwnika - Floyda Mayweathera Jr.

To nie pierwszy podobny przypadek. W zeszłym roku brytyjski bokser Curtis Woodhouse pojechał złożyć osobistą wizytę jednemu z użytkowników Twittera, który po jednej z walk zaciekle obrażał go w sieci. Wtedy jednak do pojedynku nie doszło - internetowy troll widząc perspektywę spotkania w cztery oczy z bokserem szybko wymiękł i przeprosił za wszystkie swoje słowa.

W 2006 roku także reżyser Uwe Boll (znany z tak wiekopomnych dzieł jak bazujące na grach o tych samych tytułach: BloodRayne czy Alone in the Dark) w ramach promocji postanowił wyzwać na pojedynek pięciu najbardziej zagorzałych krytyków sieciowych na 10-rundowy pojedynek - warunkiem było napisanie dwóch bardzo negatywnych recenzji dzieł Bolla.

Od sierpnia do września 2006 roku przeprowadzono te potyczki znane pod wspólnym tytułem Raging Boll (nawiązanie do słynnego filmu Martina Scorsese Raging Bull), a sponsorem całego wydarzenia zostało internetowe kasyno Golden Palace. Boll - który miał doświadczenie w boksie - bez problemu pokonał wszystkich krytyków, a całe wydarzenie okrzyknięte zostało najdziwniejszym pop kulturowym wyczynem PR-owym w historii. Boll po walce pochwalił swoich rywali za to, że podnieśli oni rękawice i nikt się nie wycofał.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy