Kolejny klub z Hiszpanii w arabskich rękach

Jest rok 2032. Jedyny do tej pory niezależny klub w Primera Division - FC Barcelona - w końcu uległ pokusom gości ze świata arabskiego i oddał wszystkie swoje udziały za kwoty, o których zwykły śmiertelnik bałby się choć pomyśleć. A więc stało się - zarówno angielska Premier League, jak i hiszpańska Primera Division zostały całkowicie przejęte przez wyznawców islamu...

Jest rok 2032. Jedyny do tej pory niezależny klub w Primera Division - FC Barcelona - w końcu uległ pokusom gości ze świata arabskiego i oddał wszystkie swoje udziały za kwoty, o których zwykły śmiertelnik bałby się choć pomyśleć. A więc stało się - zarówno angielska Premier League, jak i hiszpańska Primera Division zostały całkowicie przejęte przez wyznawców islamu...

Jest rok 2032. Jedyny do tej pory niezależny klub w Primera Division - FC Barcelona - w końcu uległ pokusom gości ze świata arabskiego i oddał wszystkie swoje udziały za kwoty, o których zwykły śmiertelnik bałby się choć pomyśleć. A więc stało się - zarówno angielska Premier League, jak i hiszpańska Primera Division zostały całkowicie przejęte przez wyznawców islamu...

Choć sam scenariusz na dzień dzisiejszy brzmi dość irracjonalnie, to jednak każdy przyzna, że nie jest niemożliwy. Trend wykupywania przez arabskich szejków klubów w Premiership jest widoczny już od całkiem dawna. Wystarczy spojrzeć na Manchester City, w którego właściciel Abu Dhabi United Group Investment and Development Limited pompuje każdego sezony grube miliony funtów.

Reklama

Od jakiegoś czasu jednak ruch ten daje się zauważyć także w samej Hiszpanii. Nie tak dawno doświadczyła tego chociażby Malaga, która w zeszłym roku za 25 milionów euro pozwoliła się sprzedać pewnemu bilionerowi z Kataru. Jednak chętnych inwestorów z Bliskiego Wschodu z każdym rokiem tylko przybywa. Do grona "sprzedanych" dołączyło także Getafe, które kilka dni temu trafiło pod opiekę szejka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tym razem transakcję przejęcia szacuje się w granicach między 70 a 90 milionów euro, co nowemu właścicielowi dało pełne 100% własności nad klubem, który zeszły sezon w La Liga uplasował się na niezłym szóstym miejscu.

Obecnie Getafe wciąż musi bronić się przed spadkiem z najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii, okupując w tej chwili zaledwie 14 z 16 możliwych miejsc. Jednak w obliczu nowego inwestora klub może spodziewać się iście świetlanej przyszłości w postaci niemałych sum, które wkrótce zapewne wpłyną na konto Getafe.

Wspomniana sytuacja jest tylko kolejnym przykładem pewnego etapu, który zapewne będzie kontynuowany w przeciągu kolejnych lat. Coraz częściej drużyny z największych lig w Europie są wykupowane przez bogatych szejków, którzy wprowadzają niebotyczne kwoty do europejskiej piłki. Problem zauważyła już jakiś czas temu FIFA, która chciała wprowadzić jakiś górny limit co sum przy transferach. Zakaz nigdy jednak nie wszedł w życie i niemoralnie duże pieniądze pozbawiają większych szans te trochę biedniejsze kluby. A z każdym kolejnym tego typu przejęciem różnice pomiędzy poszczególnymi zespołami będą tylko rosnąć...

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy