Kometa stulecia zbliża się do Słońca

Czwartek to ten dzień na który czekają naukowcy i wszyscy amatorzy astronomii. Kometa ISON znajdzie się najbliżej Słońca. Weszła już w obszar monitorowania Słońca i można ją śledzić minuta po minucie.

Czwartek to ten dzień na który czekają naukowcy i wszyscy amatorzy astronomii. Kometa ISON znajdzie się najbliżej Słońca. Weszła już w obszar monitorowania Słońca i można ją śledzić minuta po minucie.

Kometa stulecia, bo tak nazywana jest kometa ISON, zbliża się do Słońca z zawrotną prędkością 240 tysięcy kilometrów na godzinę. W najbliższym naszej gwieździe punkcie swej orbity znajdzie się w czwartek (28.11) o godzinie 19:45 czasu polskiego. Od środka Słońca będzie ją wówczas dzielić zaledwie milion kilometrów. To na tyle mało, że istnieje obawa, że kometa się rozpadnie. Jeśli tak się stanie, to pozostałe po niej kawałki stworzą osobne, mniejsze komety, poruszające się po tej samej orbicie.

 

Niewykluczone też, że owe fragmenty zaczną się poruszać po innych orbitach i wówczas mogą zacząć stanowić zagrożenie dla Ziemi. Możliwe też, że kometa całkowicie spłonie w słonecznej atmosferze. W historii zdarzało się, że mniejsze kawałki były przyciągane przez Słońce i płonęły w jego atmosferze, czasem powodując okazałe rozbłyski i wyrzuty masy (wiatru słonecznego), również w kierunku Ziemi.

Reklama

 

 

Jeśli to zjawisko się powtórzy, to nasza planeta znajdzie się w zagrożeniu, ponieważ naładowane cząstki mogą, o ile wyrzut będzie silny, uszkadzać satelity oraz sieć energetyczną. Zakładając jednak, że kometa przetrwa spotkanie ze Słońcem, będziemy ją mogli zobaczyć na niebie wieczornym już od 6 grudnia. Kolejną ważną datą jest 26 grudnia, czyli drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Kometa przeleci wtedy najbliżej Ziemi w odległości 64 milionów kilometrów. O ile jej trajektoria zostanie niezmieniona, to w żadnym razie nic nam nie grozi, bo odległość od niej będzie olbrzymia.

 

 

W połowie stycznia Ziemia wejdzie w pas drobin skalnych, które pozostawiła za sobą kometa przecinając na początku listopada orbitę po której porusza się nasza planeta. Od tego ile materiału skalnego zostawi, zależeć będzie czekający nas spektakl "spadających gwiazd", a może nawet deszcz bolidów. Póki co poczynania komety są stale monitorowane przez sondy obserwujące Słońce, a więc SOHO i STEREO. Poniżej najnowsze zdjęcie na którym kometa ISON jest widoczna w prawym dolnym rogu. Z biegiem godzin kometa znajdować się będzie coraz bliżej Słońca położonego w środkowej części zdjęcia.

 

 

ISON przylatuje w rejon naszej gwiazdy po raz pierwszy. Powstała ona około 4 miliardów lat temu w Obłoku Oorta na skraju Układu Słonecznego. Od czwartku, jeśli nic się z nią nie stanie, rozpocznie drogę powrotną, która zajmie jej wiele lat.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy