Koniec ze zmianą czasu w Polsce? Co zyskamy?

Zmiana czasu wywołuje wśród nas coraz większe emocje, przybywa też zwolenników jej wycofania. Jednak czy obowiązywanie naturalnego czasu zimowego lub też "sztucznego" letniego, przez cały rok, jest dla nas korzystne? Okazuje się, że wcale nie...

Zmiana czasu wywołuje wśród nas coraz większe emocje, przybywa też zwolenników jej wycofania. Jednak czy obowiązywanie naturalnego czasu zimowego lub też "sztucznego" letniego, przez cały rok, jest dla nas korzystne? Okazuje się, że wcale nie...

Od dłuższego czasu toczy się dyskusja, jaki jest zysk z tego, że dwukrotnie w ciągu roku przestawiamy wskazówki zegarów. Jedni są zdania, że oszczędzamy energię, a drudzy, że zegarkowy chaos kończy się m.in. pogorszeniem samopoczucia.

Zmiana czasu, podobnie jak większość wynalazków, pierwszy raz została zastosowana przez wojsko. Niemcy podczas I Wojny Światowej, 30 kwietnia 1916 roku, przesunęli wskazówki zegara o godzinę w przód, a 1 października 1916 roku o godzinę w tył.

2 lata później czas letni wprowadzono również na Wyspach Brytyjskich oraz w USA. W Polsce czas zmieniano okresowo od 20-lecia międzywojennego, ale od 1977 roku robimy to już stale. Co pół roku wskazówki przestawiają mieszkańcy prawie wszystkich większych krajów na świecie.

Reklama

Krok w kierunku zniesienia tego reliktu zrobili czescy eurodeputowani, którzy przedstawili plan zaniechania zmian czasu już od 2019 roku. Swój pomysł chcą przeforsować w Komisji Europejskiej, a później w Parlamencie Europejskim. Jeśli się uda, to za 4 lata we wszystkich krajach Unii będzie obowiązywać jeden czas przez cały rok.

Zanim jednak tak się stanie, jeszcze ośmiokrotnie będziemy musieli przestawić zegarki, między innymi w najbliższą niedzielę (29.03), kiedy z czasu zimowego przejdziemy na czas letni, o godzinie 2:00 w nocy przesuniemy wskazówkę na 3:00 i w ten sposób pośpimy godzinę krócej.

Czescy politycy jeszcze nie wiedzą przy którym czasie powinniśmy zostać na dobre, czy przy zimowym, czy też przy letnim. Jak się okazuje, to nie czas letni, lecz zimowy jest czasem naturalnym, a dokładniej astronomicznym, co oznacza, że jest dużo bardziej zgrany z wędrówką Słońca po niebie, niż wymyślony podczas wojny czas letni.

Jednak zmiany nie zawsze wychodzą nam na dobre, i tak jest również w przypadku liczenia czasu. Zgodnie z czasem zimowym w grudniu i styczniu, kiedy noce będą najdłuższe, a dni najkrótsze, świt będzie nastawać dopiero o godzinie 8:00, zaś zmrok zapadać będzie krótko po godzinie 15:00.

Gdybyśmy pozostali przy czasie letnim, to wschód Słońca mielibyśmy o godzinę później, podobnie jak zachód. Zmierzalibyśmy do pracy lub szkoły w ciemnościach, za to moglibyśmy godzinę dłużej korzystać z blasku Słońca. Zdania co do tego, kiedy jasno znaczy dla nas lepiej, są podzielone.

Niektórzy wolą by wcześniej robiło się jasno, a inni, aby zmrok zapadał później, kosztem późniejszego świtu. Biorąc pod uwagę to, że większość z nas jest już w pracy między 6:00 a 8:00, to bez względu na czas letni i zimowy, i tak jest ciemno, z tą małą różnicą czy jest ciemno czy ciemniej. Bardziej istotne jest to, kiedy zapada ciemność, czy już o 15:00 czy dopiero po 16:00.

Jedna dodatkowa godzina ze Słońcem w środku zimy jest bardzo istotna, zwłaszcza, kiedy wychodzimy z pracy lub szkoły i chcemy jeszcze zrobić zakupy, spotkać się ze znajomymi czy po prostu pospacerować. W tym przypadku czas letni jest korzystniejszy od zimowego.

A jakie korzyści mielibyśmy z czasu zimowego w środku lata? W czerwcu i lipcu zgodnie z czasem letnim jasno robi się już o godzinie 3:00, a więc średnio 3 godziny przed tym, jak wyruszamy do pracy. Bardzo wczesny świt przydaje się niewielu, no chyba, że jesteśmy na wakacjach pod namiotem lub przemierzamy polskie drogi.

Zdecydowana większość z nas przeniosłaby jedną godzinę ze Słońcem z tej "nieużytkowanej" pory doby na wieczór, w ten sposób wydłużając dzień do godziny 23:00, a może i nawet o dwie godziny aż do północy.

Gdybyśmy posługiwali się latem naturalnym czasem zimowym, to Słońce wstawałoby o jeszcze jedną godzinę wcześniej, również wcześniej kończyłby się dzień. Zmrok zapadałby nie po godzinie 22:00, lecz już po 21:00, a to już nam się za bardzo nie podoba.

Okazuje się więc, że czas letni mógłby obowiązywać przez cały rok, w dodatku latem najlepiej byłoby dodawać do niego jeszcze jedną lub dwie godziny i wówczas bardziej by się nam przysłużył niż zimowy. Jednak jeśli kiedyś Unia Europejska zdecyduje się na wycofanie czasu letniego, może się okazać, że będzie to zmiana niekorzystna i znów będziemy mieć pretensje.

Zanim więc podejmiemy kluczowe decyzje, przeanalizujmy wszystkie opcje za i przeciw na chłodno. Wybór uzależniony będzie od tego gdzie i w jakich porach doby pracujemy, jaki zawód wykonujemy, kiedy odpoczywamy, kiedy przebywamy poza domem oraz czy mamy z tego jakiekolwiek oszczędności.

W najmniejszym stopniu różnicę między czasem letnim a zimowym odczuwają ci, którzy nie pracują, bo mogą korzystać ze światła słonecznego o każdej godzinie. W najgorszej sytuacji znajdują się pracownicy fabryk, kopalń czy sklepów wielkopowierzchniowych, bez dostępu do okien czy przerwy w pracy na świeżym powietrzu.

Oni rozpoczynają pracę przed 7:00 a kończą o 15:00, a więc są w stanie w ostateczności załapać się co najwyżej na zapadające ciemności i tak przez cały roboczy tydzień, za wyjątkiem weekendu i to też nie każdego. A który czas Wam odpowiada najbardziej? Poniżej czas trwania dnia (uśredniony dla Polski) w zależności od obowiązującego czasu w danej porze roku:

Dzień według czasu letniego:

Zima - od 8:50 do 16:35 Lato - od 4:25 do 21:05 (obecnie)

Dzień według czasu zimowego:

Zima - od 7:50 do 15:35 (obecnie) Lato - od 3:25 do 20:05

A gdybyśmy złożyli najbardziej odpowiedni czas? Wyglądałby następująco:

Zima - od 8:50 do 16:35 (czas letni) Lato - od 5:25 do 22:05 (czas letni +1 godzina)

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy