Łowcy burz chcą "zamrozić" piorun

Olbrzymia kamera pozwalająca wykonywać ponad milion zdjęć w ciągu jednej sekundy, to nowy nabytek łowców burz. Dzięki niej "zamrożą" błyskawicę i poznają jej największe sekrety. Po co?

Olbrzymia kamera pozwalająca wykonywać ponad milion zdjęć w ciągu jednej sekundy, to nowy nabytek łowców burz. Dzięki niej "zamrożą" błyskawicę i poznają jej największe sekrety. Po co?

Big Kahuna, to niezwykły wynalazek amerykańskich naukowców, którego celem jest pierwsze w historii szczegółowe zbadanie błyskawicy, dosłownie rozłożenie jej na czynniki pierwsze. Burza to jedno z niewielu tak powszechnych zjawisk pogodowych, które wciąż nie zostało w pełni poznane. O burzach wiemy tyle, że są gwałtowne, nieprzewidywalne i nieujarzmione.

 

Piorun przecina niebo z zawrotną prędkością 100 tysięcy kilometrów na sekundę. W ciągu każdej doby odnotowuje się 8 milionów wyładowań atmosferycznych. Aby ratować ludzkie życie i mienie, naukowcy postanowili odpowiedzieć na kluczowe pytania.

Reklama

 

Dlaczego pioruny uderzają w jedne przedmioty, a w inne nie, dlatego czasem się rozwidlają, wreszcie dlaczego niektórym ich ofiarom udaje się przeżyć? Kahuna to nie jedna kamera, lecz aż 82, połączone w jeden gigantyczny aparat cyfrowy, wysoki na 2 metry i ważący 800 kilogramów. Czas wykonania jednej fotografii wynosi zaledwie 300 nanosekund, dzięki czemu w ciągu jednej sekundy można zrobić aż milion zdjęć.

 

 

Każdy z czujników robi zdjęcia z rozdzielczością 11 megapikseli i zapisuje je w 23-24 megabajtowym formacie RAW. Połączenie wszystkich zdjęć tworzy film poklatkowy na którym widoczne jest uderzenie pioruna nanosekunda po nanosekundzie.

 

Testowanie nowego nabytku naukowców przypadło słynnemu łowcy burz i tornad, Timowi Samarasowi. Zgodnie z planami miał on wykonać pierwsze zdjęcia między majem a lipcem tego roku, jednak 31 maja zginął on podczas potężnego tornada w rejonie Oklahoma City, a eksperyment odłożono na przyszły rok.

 

Przetransportowanie wielkiego aparatu to nie lada wyzwanie. Znajduje się on w 16-metrowej przyczepie, którą można podczepić do samochodu łowców burz. Jest jednak jeden problem, trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, bo jak wiemy, burze nie lubią się zapowiadać.

 

 

Z wcześniejszych badań wiemy, że piorun nie uderza w powierzchnię ziemi jeden raz, lecz wielokrotnie, podróżując między ziemią a chmurami. Wszystko to dzieje się w ciągu mniej niż jednej sekundy, dlatego ludzkie oko odbiera to jako jedno pojedyncze wyładowanie.

 

Naukowcy, dysponując takim urządzeniem, z pewnością w najbliższych latach ujawnią sporo sekretów skrywanych przez błyskawice. Na ich postawie wyciągniemy wnioski i będziemy lepiej przygotowani na zjawisko, którego nie potrafimy ujarzmić od zarania dziejów.

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy