Napad na żywo w internecie

Coraz więcej graczy transmituje na żywo w sieci przebieg swoich rozgrywek, a obok ekranu prezentującego grę często można zobaczyć obraz z kamerki internetowej prezentujący twarz i otoczenie gracza. Ostatnio miłośnicy Dota 2 oglądający na żywo grę z udziałem dziewczyny znanej pod nickiem Sajadene dostali dużo więcej niż się spodziewali - byli świadkami napadu z bronią w ręku.

Coraz więcej graczy transmituje na żywo w sieci przebieg swoich rozgrywek, a obok ekranu prezentującego grę często można zobaczyć obraz z kamerki internetowej prezentujący twarz i otoczenie gracza. Ostatnio miłośnicy Dota 2 oglądający na żywo grę z udziałem dziewczyny znanej pod nickiem Sajadene dostali dużo więcej niż się spodziewali - byli świadkami napadu z bronią w ręku.

Coraz więcej graczy transmituje na żywo w sieci przebieg swoich rozgrywek, a obok ekranu prezentującego grę często można zobaczyć obraz z kamerki internetowej prezentujący twarz i otoczenie gracza. Ostatnio miłośnicy Dota 2 oglądający na żywo grę z udziałem dziewczyny znanej pod nickiem Sajadene dostali dużo więcej niż się spodziewali - byli świadkami napadu z bronią w ręku.

Jak sami możecie zobaczyć niżej Sajadene, która strumieniowała wspólną rozgrywkę z inną dziewczyną - SUNSfan - nie do końca wiedziała początkowo co się dzieje, usłyszała głośny hałas dobiegający od drzwi, po chwili jednak znikła z ekranu, a na nim przez chwilę mignął mężczyzna dzierżący w dłoni broń palną, który - jak się później okazało - przebywał w mieszkaniu ofiar od dobrych 15 minut.

Reklama

Mimo, że wszystko to na żywo oglądali inni gracze z całego świata nie mogli oni nikogo powiadomić, bo nie wiedzieli gdzie mają wezwać policję. Dopiero po kilku minutach udało im się dotrzeć do osoby, która adres znała i zadzwoniono pod 911.

Wszystko skończyło się na tym, że obie dziewczyny są tylko roztrzęsione, a jak donosi policja - miały one bardzo dużo szczęścia. Włamywacz i jego niewidoczny na ekranie wspólnik chcieli je porwać, aby użyć ich w charakterze zakładników podczas napadu na pobliski bank.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy