Ojcowska miłość wzięła górę?

Stany Zjednoczone traktują baseball jak swoją drugą religię. Szczytem szczęścia dla Amerykanina jest złapanie piłki, która po odbiciu zmierzała w stronę trybun. Podobnego zaszczytu dostąpił ostatnio pewien mężczyzna, który na jedno ze spotkań postanowił wybrać się razem ze swoją pociechą. I chyba mocno tego pożałował...

Stany Zjednoczone traktują baseball jak swoją drugą religię. Szczytem szczęścia dla Amerykanina jest złapanie piłki, która po odbiciu zmierzała w stronę trybun. Podobnego zaszczytu dostąpił ostatnio pewien mężczyzna, który na jedno ze spotkań postanowił wybrać się razem ze swoją pociechą. I chyba mocno tego pożałował...

Stany Zjednoczone traktują baseball jak swoją drugą religię. Szczytem szczęścia dla Amerykanina jest złapanie piłki, która po odbiciu zmierzała w stronę trybun. Podobnego zaszczytu dostąpił ostatnio pewien mężczyzna, który na jedno ze spotkań postanowił wybrać się razem ze swoją pociechą. I chyba mocno tego pożałował...

Kiedy w Polsce odbywają się mecze piłkarskie, to chyba mało kto decyduje się pójść na mecz ze swoim dzieckiem. Dlaczego? Bo maluchy są niestety strasznie nieprzewidywalne i mogą przysporzyć swoim ojcom prawdziwą skazę na psychice. Wystarczy spojrzeć an tego tutaj delikwenta, który albo kocha swoje dziecko ponad wszystko na świecie, albo bał się zareagować inaczej na oczach kilkudziesięciu tysięcy widzów:

Reklama
Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy