Pies, który przerwał mecz na kilka minut

Mecze piłkarskie mają to do siebie, że dość często mamy okazję oglądać tak zwanych "pitch invaderów", którzy chcąc się pokazać tysiącom widzów, wbiegają na boisko w trakcie trwania spotkania. Z reguły stewardzi "pozbywają się" takich osobników w mniej niż minutę, po czym sędzia może spokojnie wznowić cały mecz. Tym razem było jednak zgoła inaczej...

Mecze piłkarskie mają to do siebie, że dość często mamy okazję oglądać tak zwanych "pitch invaderów", którzy chcąc się pokazać tysiącom widzów, wbiegają na boisko w trakcie trwania spotkania. Z reguły stewardzi "pozbywają się" takich osobników w mniej niż minutę, po czym sędzia może spokojnie wznowić cały mecz. Tym razem było jednak zgoła inaczej...

Mecze piłkarskie mają to do siebie, że dość często mamy okazję oglądać tak zwanych "pitch invaderów", którzy chcąc się pokazać tysiącom widzów, wbiegają na boisko w trakcie trwania spotkania. Z reguły stewardzi "pozbywają się" takich osobników w mniej niż minutę, po czym sędzia może spokojnie wznowić cały mecz. Tym razem było jednak zgoła inaczej...

Najsłynniejszym "pitch invaderem" w historii futbolu jest niezawodny Jimmy Jump, który swoją obecność odznaczał na wszystkich ważniejszych imprezach ostatnich lat. Być może jednak popularny Katalończyk będzie musiał już pożegnać się z tytułem najskuteczniejszego "przeszkadzacza" meczy.

Reklama

Wszystko ze względu na fakt, iż pomimo uczestnictwa w kilku spotkaniach o wysokiej randze, wtargnięcia Jimmy'ego nigdy nie trwały dłużej niż minutę. W takim razie jak to możliwe, że pewien mecz w Ameryce Południowej został przerwany na ponad 3 minuty?

Wydarzenie miało miejsce podczas jednej z potyczek rozgrywanych w ramach Copa Sudamericana, gdzie Santa Fe próbowało swoich sił z przyjezdnym Botafogo. Mecz został jednak wstrzymany około 22 minuty, kiedy to na murawie nieoczekiwanie pojawił się... pies.

Sympatyczny czworonóg dość radośnie hasał sobie po płycie boiska, skutecznie unikając stewardów, z którymi ganiał się w tę i z powrotem. "Zabawa" trwała przez ponad 3 minuty i skończyła się dopiero wtedy, gdy znudzony tym faktem pies dobrowolnie uciekł na trybuny...

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy