Potwierdzenie istnienia Planety X!

Choć od dawna mówiło się o potencjalnej dziewiątej planecie istniejącej na obrzeżach Układu Słonecznego, znajdującej się jeszcze dalej niż Pluton, to nie było na jej istnienie dowodów. A teraz dwójka astronomów z Caltech twierdzi, że udało im się takie dowody na istnienie Planety X znaleźć.

Choć od dawna mówiło się o potencjalnej dziewiątej planecie istniejącej na obrzeżach Układu Słonecznego, znajdującej się jeszcze dalej niż Pluton, to nie było na jej istnienie dowodów. A teraz dwójka astronomów z Caltech twierdzi, że udało im się takie dowody na istnienie Planety X znaleźć.

Choć od dawna mówiło się o potencjalnej dziewiątej planecie istniejącej na obrzeżach Układu Słonecznego, znajdującej się jeszcze dalej niż Pluton, to nie było na jej istnienie dowodów. A teraz dwójka astronomów z Caltech twierdzi, że udało im się takie dowody na istnienie Planety X znaleźć.

Konstantin Batygin i Mike Brown przeprowadzili ostatnio obliczenia i zdają się one znajdować potwierdzenie w obserwacjach  - wygląda na to, że faktycznie przed naszym wzrokiem ukrywała się dziewiąta Planeta i to wcale nie karłowata - według wyliczeń ma ona rozmiary zbliżone do Neptuna i obiega Słońce mniej więcej w 15 tysięcy lat, zbliżając się do Słońca minimalnie na odległość 200 jednostek astronomicznych, a oddala się od niego aż na 600 do 1200 AU.

Reklama

Planeta ta miała wcześniej znajdować się dużo bliżej gwiazdy, ale została grawitacyjnie wypchnięta na swoją dzisiejszą, eliptyczną orbitę. Batyginowi i Brownowi udało się trafić na jej ślad dzięki obserwacji sześciu znanych obiektów orbitujących za Neptunem, które zdawały się z niewiadomych przyczyn zbijać w gromadę. To grupowanie zdaje się idealnie wyjaśniać obecność Planety X - szansa na to, że jest to przypadek wynoszą obecnie jeden do 15 tysięcy, a matematyka ma do siebie to, że zazwyczaj nie kłamie, więc możemy mówić niemal z całkowitą pewnością - Planeta X istnieje.

Autorzy odkrycia wiedzą jednak, że będzie ono traktowane jako hipoteza dopóki komuś nie uda się bezpośrednio nowej planety zaobserwować. A obserwacje takie będą prowadzone, bo stoimy u progu odkrycia naprawdę wielkiego, w którym zapewne każdy astronom chciałby mieć swój udział.

O Planecie X spekulowało się od bardzo dawna - to właśnie jej poszukiwanie doprowadziło do odkrycia Neptuna, a później także Plutona, te planety jednak jednak okazały się być zbyt niewielkie by wyjaśniać grawitacyjne anomalie na obrzeżu Układu Słonecznego. Być może zatem, po prawie 200 latach poszukiwań udało nam się wreszcie trafić na ślad dziewiątej planety.

Dla Browna odkrycie to będzie tym większe, że to on stoi za odnalezieniem Eris (na obrazku), a tym samym przyczynieniem się do odebrania tytułu planety Plutonowi.

Źródło: , Zdj.: By ESO (http://www.eso.org/public/images/eso0638a/) [],

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy