Problemy Korony z Serbem

Nikola Mijajlović znowu postanowił o sobie przypomnieć. I to w negatywnym sensie. Po dobrych kilku miesiącach sprawowania, obrońca po raz kolejny potwierdził swoją impulsywność i... odszedł z zespołu.

Nikola Mijajlović znowu postanowił o sobie przypomnieć. I to w negatywnym sensie. Po dobrych kilku miesiącach sprawowania, obrońca po raz kolejny potwierdził swoją impulsywność i... odszedł z zespołu.

Nikola Mijajlović znowu postanowił o sobie przypomnieć. I to w negatywnym sensie. Po dobrych kilku miesiącach sprawowania, obrońca po raz kolejny potwierdził swoją impulsywność i... odszedł z zespołu.

O Serbie było najgłośniej kilka ładnych lat temu, gdzie poza chamskim zachowaniem na boisku, zasłynął kilkoma wybrykami poza boiskiem. W grę wchodziła bójka w nocnym barze, jak i wypadek samochodowy w okresie występów w Wiśle Kraków.

Ostatnie czasy były dla obrońcy dużo spokojniejsze. Imponował dobrą grą w czwartym obecnie zespole Ekstraklasy do tego stopnia, że w szybkim czasie awansował nawet na kapitana Korony.

Reklama

Nadszedł jednak dzień, kiedy Serb przypomniał o swojej niesfornej naturze i tuż przed ostatnim meczem Ekstraklasy, Mijajlović na własną rękę zaczął rozmawiać z agentami rosyjskiego Amkaru Perm. Obrońca nagle oznajmił, iż nie czuje się szczęśliwy w Kielcach i ma wrażenie, że nie jest tutaj traktowany poważnie przez niektórych ludzi. Skąd taka nagła zmiana? Logicznym jest, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Serb od jakiegoś czasu liczył na podwyżkę w klubie, która jednak nigdy nie nadeszła. Dlatego właśnie postanowił zadziałać na swoją przyszłość bez wiedzy klubu i rozpoczął negocjacje z Amkarem. Jak ta historia się skończy? Zobaczymy...

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy