Rządowy Tu-154 zatonął w morzu

Od razu uspokajamy. Informacja nie dotyczy polskiego samolotu rządowego i na szczęście obyło się bez ofiar. Na taki rodzaj promocji wpadły władze Bułgarii, które uznały, że zatopienie starego samolotu będzie dobrym sposobem na przyciągnięcie turystów.

Od razu uspokajamy. Informacja nie dotyczy polskiego samolotu rządowego i na szczęście obyło się bez ofiar. Na taki rodzaj promocji wpadły władze Bułgarii, które uznały, że zatopienie starego samolotu będzie dobrym sposobem na przyciągnięcie turystów.

Od razu uspokajamy. Informacja nie dotyczy polskiego samolotu rządowego i na szczęście obyło się bez ofiar. Na taki rodzaj promocji wpadły władze Bułgarii, które uznały, że zatopienie starego samolotu będzie dobrym sposobem na przyciągnięcie turystów.

Tu-154 został wyprodukowany w roku 1971. Przez długi czas służył komunistycznym władzom tego kraju w roli samolotu dalekiego zasięgu. W trakcie eksploatacji wykonał on wiele lotów w tym do Meksyku czy na Kubę. Po upadku żelaznej kurtyny trafił do pasażerskich linii lotniczych gdzie doczekał swego końca.

Reklama

Wreszcie uznano, że wrak zamiast trafić na złom mógłby stać się atrakcją turystyczną dla odwiedzających coraz chętniej ten kraj płetwonurków. Zanim kadłub spoczął na dnie morza został on pozbawiony silników, skrzydeł, usterzenia, a także wszystkich płynów i materiałów niebezpiecznych.

Pozostałości po historycznej maszynie zostały zatopione około 3 km od brzegów Bułgarii na głębokości 23 metrów. Miejsce wybrano nieprzypadkowo. Znajduje się ono niedaleko obleganych kurortów St. Konstantine i Elena. Samolot wzorem sztucznych raf z okrętów i różnych pojazdów zalegających na dnie Pacyfiku, ma stać się atrakcją wśród miłośników nurkowania.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy