Skok, który odmienił sport

Każda dyscyplina sportu ma jakiś przełomowy moment, który w jednej chwili potrafi odmienić całe jej oblicze nawet na najbliższe kilkadziesiąt lat. Podobnie było w przypadku skoku wzwyż, gdzie 43 lata temu doszło do jednego występu, który dość znacząco wpłynął na to, co oglądamy podczas współczesnych zawodów.

Każda dyscyplina sportu ma jakiś przełomowy moment, który w jednej chwili potrafi odmienić całe jej oblicze nawet na najbliższe kilkadziesiąt lat. Podobnie było w przypadku skoku wzwyż, gdzie 43 lata temu doszło do jednego występu, który dość znacząco wpłynął na to, co oglądamy podczas współczesnych zawodów.

Każda dyscyplina sportu ma jakiś przełomowy moment, który w jednej chwili potrafi odmienić całe jej oblicze nawet na najbliższe kilkadziesiąt lat. Podobnie było w przypadku skoku wzwyż, gdzie 43 lata temu doszło do jednego występu, który dość znacząco wpłynął na to, co oglądamy podczas współczesnych zawodów.

Dick Fosbury to amerykański skoczek wzwyż, który jako pierwszy zastosował metodę skoku, określanej dzisiaj jako flop. Wybicie polegające na tym, by przelecieć nad poprzeczką w taki sposób, by mieć ją za swoimi plecami został po raz pierwszy zaprezentowany podczas Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Pomimo dość chłodnego przyjęcia przez ówczesnych sportowców, metoda wprowadzona przez Fosbury'ego szybko znalazła kolejnych wykonawców, dzięki czemu możemy ją oglądać aż po dziś dzień. Zobaczcie skok, który zmienił tę dyscyplinę na zawsze:

Reklama

Pokazany tu skok dał Fosbury'emu złoty medal na tej imprezie oraz rekord świata wynoszący 2,24 metra. Obecny rekord świata to 2,45 metra osiągnięte przez Javiera Sotomayora z Kuby.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy