Test cyfrowej ramki Genius DPF-T805

Cyfrowe ramki do zdjęć nigdy nie wzbudzały u mnie entuzjazmu. Jako, że jest ich coraz więcej na rynku postanowiłem jednak zainteresować się tym tematem. Akurat dobrze się złożyło, że niedawno przyszło do testów jedno z takich urządzeń. Produkt Geniusa oprócz podstawowej funkcji wyświetlania zdjęć ma też kilka innych ciekawych opcji. Czy przydają się one w praktyce, czy są jedynie zbędnym gadżetem? Dowiecie się tego z poniższego testu cyfrowej ramki Genius DPF-T805.

Cyfrowe ramki do zdjęć nigdy nie wzbudzały u mnie entuzjazmu. Jako, że jest ich coraz więcej na rynku postanowiłem jednak zainteresować się tym tematem. Akurat dobrze się złożyło, że niedawno przyszło do testów jedno z takich urządzeń. Produkt Geniusa oprócz podstawowej funkcji wyświetlania zdjęć ma też kilka innych ciekawych opcji. Czy przydają się one w praktyce, czy są jedynie zbędnym gadżetem? Dowiecie się tego z poniższego testu cyfrowej ramki Genius DPF-T805.

Cyfrowe ramki do zdjęć nigdy nie wzbudzały u mnie entuzjazmu. Jako, że jest ich coraz więcej na rynku postanowiłem jednak zainteresować się tym tematem. Akurat dobrze się złożyło, że niedawno przyszło do testów jedno z takich urządzeń. Produkt Geniusa oprócz podstawowej funkcji wyświetlania zdjęć ma też kilka innych ciekawych opcji. Czy przydają się one w praktyce, czy są jedynie zbędnym gadżetem? Dowiecie się tego z poniższego testu cyfrowej ramki Genius DPF-T805.

Zajrzyjmy najpierw do środka opakowania testowanego urządzenia. Tak samo jak w przypadku poprzednich produktów marki Genius, tak i tutaj znajdziemy niezbędne minimum potrzebnych elementów. Jest oczywiście ramka, dodatkowo zabezpieczona miękkim materiałem, kabel zasilający z przejściówką, kabel USB i podstawka, którą możemy przymocować do ramki na dwa sposoby, przez co zdjęcia mogą być prezentowane w pionie jak i w poziomie. W zestawie brakowało mi jedynie ściereczki do wycierania ekranu.<br/>

Reklama

Ważną rzeczą w tego typu produktach jest moim zdaniem efekt wizualny, czyli to jak ramka prezentuje się na biurku, czy innych meblach. Produkt Geniusa jest czarny i wykonany z połyskującego plastiku. Jeśli ramkę będziemy utrzymywać w należytej czystości to wszystko będzie w porządku. Natomiast w przeciwnym razie, wszelkie odciski palców jak i kurz są od razu widoczne. Nie sprawia to dobrego wrażenia, toteż w przypadku takiego materiału, warto nieco zadbać o produkt. Tym bardziej, że różnego rodzaju zabrudzenia trudno usunąć. W tym przypadku materiał z którego została wykonana ramka niezbyt dobrze się spisuje. Ja akurat nie jestem zwolennikiem połyskujących powierzchni. Wolę bardziej praktyczne, matowe wykończenia.

Genius DPF-T805 sprawia wrażenie dość topornego urządzenia. Nie postawiłbym ramki tego producenta na biurku, ponieważ nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jeśli mam wydać kilkaset złotych na coś takiego jak cyfrowa ramka, to chciałbym, żeby przynajmniej dobrze się prezentowała. Można sobie pomyśleć, że trochę się czepiam. Ramka wygląda całkiem przyzwoicie z daleka. Ale właśnie, trzeba podkreślić że czar pryska zaraz po tym jak weźmiemy ją do ręki. Obudowa trzeszczy i odkleja się od tylnej części. Również samo menu jest nieciekawie zaprojektowane. Przyciski działają z wyraźnym opóźnieniem, a kilka razy zdarzyło mi się nawet, że ramka się po prostu zawiesiła, przez co musiałem odłączyć na chwilę zasilanie. Jeśli jesteśmy przy zasilaniu to tutaj pojawia się kolejna wada urządzenia. Otóż rozumiem fakt, że wyświetlacz o przekątnej ponad ośmiu cali, musi pobierać sporo energii, więc potrzebne jest bezpośrednie ładowanie z sieci. Szkoda jednak, że producent nie pokusił się o zasilanie akumulatorkiem, albo bateriami. Ponadto, nie można zasilać ramki poprzez port USB, więc jeśli chcemy aby prezentowała ona zdjęcia obok naszego monitora, to niestety musimy liczyć się z tym, że bez dodatkowego gniazdka się nie obejdzie.

Główną funkcją ramki jest rzecz jasna prezentacja zdjęć. Testowa ramka może je wyświetlać na dwa sposoby. Poprzez wrzucenie kilku plików jpg (jedyny obsługiwany format) do pamięci urządzenia (128MB) lub pobieranie zdjęć z zewnętrznego urządzenia, które podłączamy do portu USB. Może to być pendrive, czy na przykład dysk zewnętrzny. Ramka obsługuje też kilka rodzajów kart pamięci jak SD, MMC, xD, MS i CF. Można więc szybko i sprawnie, zaraz po zrobieniu fotek umieścić je w naszym urządzeniu. Wybrane zdjęcia wyświetlają się w dwóch trybach: pojedynczym lub jako pokaz slajdów. Jeśli mamy więcej niż jedno zdjęcie, druga opcja jest ciekawym rozwiązaniem.

Zdjęciami możemy również zarządzać na różne sposoby. Tworzyć foldery, kasować, kopiować, obracać, czy dodawać czarno-biały efekt. Warto też wspomnieć, że ramka ma funkcję automatycznego obracania zdjęć portretowych, więc możemy spokojnie postawić urządzenie w pionie bez zbędnego chodzenia po menu i zmieniania opcji.

Przejdźmy teraz do dodatkowych funkcji testowanej ramki. Do dyspozycji oprócz samego wyświetlania zdjęć mamy także odtwarzacz mp3 i avi. Dostępne są tylko dwa wymienione formaty. Przydałoby się ich trochę więcej, bo jak wiadomo na rynku jest ich dość sporo. Jednak ramka ma służyć przede wszystkim do przeglądania zdjęć, więc powiedzmy, że nie jest to duża wada urządzenia. Pliki mp3 możemy przypisywać do wbudowanego budzika (do jego działania potrzebne jest przypisanie pliku muzycznego), a także używać jako tło podczas pokazu slajdów. Przyznać muszę, że jest to ciekawe rozwiązanie, które znacznie uprzyjemnia oglądanie wyświetlanych fotek. Zastrzeżenia mam jedynie co do odtwarzacza plików video. Niestety kompletnie nie spełnia on swojej roli, bo po prostu nie działa. Mimo usilnych prób, wrzucenia kliku rodzajów plików video w tym oczywiście avi., nie udało mi się odtworzyć filmu. Szkoda, bo jednak ramka jest dość droga, a jedna z funkcji za którą dodatkowo płacimy okazuje się być jedynie sloganem reklamowym umieszczonym na pudełku.

Oprócz wymienionych wyżej funkcji, do zdjęć możemy przypisać daty wyświetlenia. Jest to dość proste w konfiguracji i zarazem bardzo przydatne. Na każdy dzień możemy zatem wybrać inne zdjęcie, tak samo jak ustawić godzinę i czas w których ma się pojawiać.

Po zapoznaniu się z ramką Geniusa, niestety utwierdzam się w przekonaniu, że ramka cyfrowa to zbędny gadżet w moim domu. Wiele z takich urządzeń potrafi nawet przekroczyć cenę 800 zł, co moim zdaniem jest lekkim nieporozumieniem. Oczywiście w przypadku produktu Geniusa mamy do czynienia z korzystną ceną w porównaniu do innych urządzeń, które oferują takie same funkcje. Producent ustalił cenę dla DPF-T805 na niecałe 350 zł. Konkurencyjne produkty, na przykład Philipsa z podobnymi funkcjami to już wydatek ponad 700 zł. Czy warto więc zainwestować w ramkę Geniusa? Uważam, że nie. Jest ona kiepsko wykonana i ma nieprecyzyjne w sterowaniu menu, które często się opóźnia. Oprócz tego nie wyświetla filmów w formacie avi. mimo tego, że na opakowaniu i stronie producenta jest napisane inaczej. Jeśli więc stoicie przed wyborem cyfrowej ramki do zdjęć, to polecam przeznaczyć te 350 zł na ładny album i dwie tradycyjne ramki, a zostanie Wam jeszcze reszta na kupno drugiego aparatu.

Plusy:

- dobra cena jak na funkcjonalność urządzenia

- odtwarzacz mp3

- możliwość przypisania zdjęć do daty

- budzik

Minusy:

- brak możliwości odtwarzania plików video

- bardzo słabej jakości wykonanie

- połyskujący plastik

- nieprecyzyjne i zawieszające się menu

- brak możliwości ładowania poprzez port USB

Ocena ogólna: 4/10

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy