W Korei nie zagracie po północy (jeśli nie macie 16 lat)

Korea Południowa jest chyba światową stolicą e-sportu. To właśnie tam niemal przez 24 godziny na dobę można w telewizji oglądać rozgrywki w Starcrafta i inne tytuły. Teraz tamtejsze władze postanowiły rozwiązać problem z młodocianymi graczami siedzącymi przed komputerem po nocach całkowicie blokując im dostęp do stron internetowych z grami, a także samych gier.

Korea Południowa jest chyba światową stolicą e-sportu. To właśnie tam niemal przez 24 godziny na dobę można w telewizji oglądać rozgrywki w Starcrafta i inne tytuły. Teraz tamtejsze władze postanowiły rozwiązać problem z młodocianymi graczami siedzącymi przed komputerem po nocach całkowicie blokując im dostęp do stron internetowych z grami, a także samych gier.

Korea Południowa jest chyba światową stolicą e-sportu. To właśnie tam niemal przez 24 godziny na dobę można w telewizji oglądać rozgrywki w Starcrafta i inne tytuły. Teraz tamtejsze władze postanowiły rozwiązać problem z młodocianymi graczami siedzącymi przed komputerem po nocach całkowicie blokując im dostęp do stron internetowych z grami, a także samych gier.

Ustawa nazywana prawem Kopciuszka blokuje dostęp wszystkim ponżej szesnastego roku życia do części internetu dotyczącej gier po godzinie 00. Nie dotyczy ona jednak gier mobilnych i tych znajdujących się w serwisach społecznościowych.

Reklama

Jak pokazały przeprowadzone w zeszłym roku badania, w Południowej Korei aż 8% populacji w wieku od 9 do 39 lat cierpi z powodu uzależnienia od internetu. Najwyższy wskaźnik jednak dało się zaobserwować wśród młodzieży w wieku 9-12 lat, gdzie wynosił on 14%. Rząd aktywnie starał się temu przeciwdziałać organizując programy edukacyjne i warsztaty dla dzieci i młodzieży.

Jak można się domyślić - gracze nie są z nowego prawa zadowoleni. Zalali oni wręcz skrzynki ministerstwa odpowiedzialnego za ten projekt mailami, w których określali nowe prawo mianem idiotycznego. Niektórzy żądali nawet zamknięcia ministerstwa, a znaleźli się też tacy, którzy próbowali wysuwać merytoryczne argumenty dotyczące tego, że to rodzice powinni zabraniać bądź zezwalać swoim dzieciom na nocne granie w sieci.

Firmy zajmujące się tworzeniem gier już wcześniej przygotowywały się do wprowadzenia w życie nowych regulacji, jednak i tak młodzież znalazła w nowych mechanizmach dziurę. Wielu z nich po prostu porejestrowało sobie konta korzystając z danych swoich rodziców.

Obecnie nowa ustawa czeka już na rewizję w tamtejszym Trybunale Konstytucyjnym na podstawie skargi wniesionej przez grupę rodziców i młodocianych graczy.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy