WannaCry to przeszłość. Teraz świat paraliżuje ransomware Petya

Miesiąc temu świat przeżył jeden z największych w historii globalnej sieci cyberatak na setki tysięcy komputerów na całej planecie. Atak ransomware wywołany przez trojana WannaCry, sparaliżował pracę setek szpitali, firm kurierskich, fabryk, agencji rządowych...

Miesiąc temu świat przeżył jeden z największych w historii globalnej sieci cyberatak na setki tysięcy komputerów na całej planecie. Atak ransomware wywołany przez trojana WannaCry, sparaliżował pracę setek szpitali, firm kurierskich, fabryk, agencji rządowych...

Miesiąc temu świat przeżył jeden z największych w historii globalnej sieci cyberatak na setki tysięcy komputerów na całej planecie. Atak ransomware wywołany przez trojana WannaCry, sparaliżował pracę setek szpitali, firm kurierskich, fabryk, agencji rządowych, zwykłych ludzi i małych firm, blokując dostęp do danych zgromadzonych na komputerach i doprowadzając do strat liczonych w milionach dolarów.

Teraz pojawił się o wiele groźniejszy ransomware o nazwie Petya. Najwięcej szkód poczynił do tej pory na Ukrainie, gdzie zaczął się tam rozprzestrzeniać w taki sam sposób jak WannaCry. Sparaliżował pracę wielu przedsiębiorstw, instytucji sektora bankowego i telekomunikacyjnego, a także wywołał utrudnienia w pracy największego lotniska na Ukrainie oraz elektrowni w Czarnobylu.

Reklama

Według Niebezpiecznika, jeden z badaczy odkrył, że Petya korzysta teraz z podatności MS17-010 (WannaCryt) oraz CVE-2017-0199. Kod w tej chwili paraliżuje największe przedsiębiorstwa na świecie, więc musimy przygotować się na najgorsze. Prawdopodobnie WannaCry przy nim będzie drobnostką.

Wraz z atakiem WannaCry przewidywaliśmy i ostrzegaliśmy, że to dopiero początek tego typu ataków. Szybkie rozprzestrzenianie się Petya jest tego najlepszym przykładem. Rząd Ukrainy twierdzi, że jest on dziełem rosyjskich hakerów związanych z Kremlem, gdyż ostatnie ataki są największymi w historii tego kraju i nikomu tak na tym nie zależy, jak Rosji. Jednak Rosyjskie firmy (m.in. Rosnieft) też padły ofiarą tego kodu.

Czy staliśmy się zatem świadkami wybuchu nowej cyberwojny o zasięgu globalnym? Wszystko wskazuje na to, że tak. Miejcie lepiej oczy szeroko otwarte, zainstalujcie najnowsze aktualizacje do swoich Windowsów (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście) i uważajcie, jakie załączniki w mailach otwieracie.

Źródło: / Fot. Twitter/360 Total Security

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy