Znaleziono winnego Czarnej śmierci

Czarna śmierć - jedna z największych epidemii w historii - według dotychczasowej wiedzy została wywołana przez bardzo powszechne w XIV wieku szczury, które miały roznosić pchły przenoszące pałeczki dżumy (Yersinia pestis), teraz jednak naukowcom z Norwegii udało się znaleźć prawdziwego winnego, a jest to inny gryzoń, który mieszka dziś w naszych domach.

Czarna śmierć - jedna z największych epidemii w historii - według dotychczasowej wiedzy została wywołana przez bardzo powszechne w XIV wieku szczury, które miały roznosić pchły przenoszące pałeczki dżumy (Yersinia pestis), teraz jednak naukowcom z Norwegii udało się znaleźć prawdziwego winnego, a jest to inny gryzoń, który mieszka dziś w naszych domach.

Czarna śmierć - jedna z największych epidemii w historii - według dotychczasowej wiedzy została wywołana przez bardzo powszechne w XIV wieku szczury, które miały roznosić pchły przenoszące pałeczki dżumy (Yersinia pestis), teraz jednak naukowcom z Norwegii udało się znaleźć prawdziwego winnego, a jest to inny gryzoń, który mieszka dziś w naszych domach.

Główną częścią badań było sprawdzenie pogody jaka występowała w czasach wystąpienia epidemii i analiza pni drzew wskazała, że każda z nich zależała w znacznym stopniu nie od pogody w Europie, ale w Azji. Dokładniej rzecz biorąc jeśli w centralnej Azji miała miejsce mokra wiosna, a następnie ciepłe lato to kończyło się to epidemią na Starym Kontynencie.

Reklama

Wzbudziło to jednak podejrzenia naukowców, bo dla szczurów taka pogoda jest niezbyt sprzyjająca, jednak jest ona idealna dla innego występującego powszechnie w Azji gryzonia - myszoskoczka. I zdaniem badaczy to ten właśnie zwierzak, razem ze swoimi pchłami, wskakiwał na wozy podążające Jedwabnym szlakiem do Europy i po paru tygodniach wysiadał na miejscu roznosząc chorobotwórcze bakterie.

Wyjaśnia to dlaczego kolejne epidemie pojawiały się z przerwami, a nie trwały ciągle, co nie miałoby sensu jeśli to szczury byłyby winne - te występowały bowiem powszechnie na Starym kontynencie i gdyby to one były nosicielami to epidemie mogłyby trwać bez końca, aż do czasu wybicia wszystkich szczurów, albo do naszego końca.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy