Reklama

List Galileusza jest… fałszywy! Przeprowadzono specjalne dochodzenie

Biblioteka Uniwersytetu Michigan potwierdziła, że odręcznie napisany List Galileusza jest bardzo dobrze wykonaną podróbką. Dlaczego przez tyle lat uważano go za autentyk?

Jeden z profesorów historii przeprowadził dochodzenie w sprawie autentyczności Listu Galileusza. Podejrzenia okazały się słuszne - dokument jest fałszywy. Rękopis do tej pory był jednym z klejnotów w Bibliotece Uniwersytetu Michigan. Górny fragment zawiera szkic listu towarzyszącego oficjalnej prezentacji nowo zbudowanego teleskopu w 1609 r. Dolna połowa z kolei zawiera szkice i notatki obserwacji księżyców Jowisza wykonanych przez teleskop, które zapisane przez Galileusza w 1610 r.

Jak można przeczytać w oficjalnym komunikacie Biblioteki: "Autentyczna wersja listu znajduje się w Archivio di Stato di Venezia, a notatki na księżycach Jowisza są częścią Dossier Sidereus Nuncius w Biblioteca Nazionale Centrale di Firenze."

Reklama

Wątpliwości dotyczące Listu Galileusza

Profesor historii Nick Wilding w maju 2022 roku wyraził poważne wątpliwości, odnoście autentyczności dokumentu. Obiekcje dotyczyły znaku wodnego i pochodzenia manuskryptu. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań okazało się, że naukowiec miał rację. Rękopis jest dwudziestowieczną podróbką wykonaną przez znanego włoskiego fałszerza Tobia Nictorę, który działał w latach 20. i 30. XX wieku.

Wątpliwości wzbudziło odręczne pismo i niektóre dobory słów, które wydawały się "dziwne" dla siedemnastowiecznego dokumentu. Znaki wodne pochodzą nie wcześniej niż z XVIII wieku, czyli ponad sto lat po śmierci słynnego astronoma. Uniwersytet nie mógł także znaleźć dowodów na to, że dokument istniał przed 1930 rokiem. Ponadto dwa inne listy, którymi był uwierzytelniany fałszywy List Galileusza, okazały się również podróbkami wykonanymi przez Nictorę.

- To było dość bolesne, kiedy po raz pierwszy dowiedzieliśmy się, że nasz Galileusz nie jest w rzeczywistości Galileuszem - powiedziała Donna L. Hayward, tymczasowa dziekan bibliotek Michigan, w wywiadzie dla The New York Times.

Co dalej z fałszywym Listem Galileusza?

Biblioteka Uniwersytetu Michigan głowi się, co zrobić z podrobionym dokumentem. Możliwe, że z tej mistyfikacji zostanie wyciągnięta lekcja. W oświadczeniu Biblioteki można przeczytać: "W przyszłości może służyć badaniom, uczeniu się i nauczaniu na arenie podróbek, fałszerstw i mistyfikacji, ponadczasowej dyscypliny, która nigdy nie była bardziej istotna."

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy