Reklama

Tajemniczy rozbitek z "Titanica"

Internetowe wydanie "Le Figaro" przytacza interesującą historię związaną z zatonięciem legendarnego już transatlantyku, a mającą finał sto lat po tym, jak statek uległ zagładzie.

Historia związana jest z postacią Loraine Allison, w momencie katastrofy dwuletniej Kanadyjki, która została uznana za martwą razem z 1500 innymi pasażerami "Titanica". Jej brat, siedmiomiesięczny Trevor, uratował się dzięki swojej niani, która włożyła go do jednej z szalup ratunkowych. Loraine miała nie mieć takiego szczęścia i uznana została za "jedyne dziecko z pierwszej i drugiej klasy, które zginęło podczas katastrofy".

W 1940 roku rozpoczyna się nowy rozdział tej historii. Niespodziewanie, podczas jednej z audycji radiowych, niejaka Helen Kramer przedstawia się jako Loraine Allison, czyli zaginiona i uznana za zmarłą przed 28 laty dziewczynka.

Reklama

Według jej relacji, podczas katastrofy została powierzona mężczyźnie znajdującemu się w szalupie. Ten miał nazywać się Mr. Hyde i przez następne lata wychowywać małą dziewczynkę. Przed swoją śmiercią mężczyzna, którego dziewczynka uważała za swojego ojca, wyjawił, iż tak naprawdę nazywał się Thomas Andrew - jak jeden z konstruktorów "Titanica" - i podobnie jak mała Loraine uznany był za ofiarę zatonięcia (!).

Od tamtego momentu Hellen Kramer żyła w przekonaniu, że była uważaną dotąd za zaginioną Loraine Allison. Co więcej, liczyła na nawiązanie relacji ze swoją prawdziwą rodziną.

Jak można było się spodziewać, nikt Helen nie uwierzył. Wydawała się po prostu oszustką uzurpatorką i nic dziwnego, że jej "prawdziwa" rodzina ją odrzuciła.

Helen jednak nie ustawała w tych usiłowaniach i do swej śmierci w 1992 roku prowadziła kampanię na rzecz uznania jej za Loraine Allison. W 2012 roku niedokończoną przez nią walkę podjęła jej wnuczka - Debherrina Woods.

Kobieta ta aktywnie zabrała się do dzieła, deklarując posiadanie dokumentów wyjaśniających tę sprawę, zakładając poświęconą temu stronę internetową, udzielając się na internetowych forach, a nawet zapowiadając napisanie na ten temat książki. Posunęła się nawet do rozsypania prochów swej babci na ziemi należącej do rodziny Allisonów, co zaowocowało serią procesów sądowych o mobbing.

Upór Debherriny nie był irracjonalny i nie wynikał wyłącznie z potrzeby oddania czci swej zmarłej babce. Gra warta była świeczki, bowiem Allisonowie mogliby zapisać niemałą fortunę potomkini swej rzekomej protoplastki. Jednak mimo upływu stu lat, historia ta pozostawała zagadką.

Dlatego też grupa "titanicologów", pod przewodnictwem profesor prawa Tracy Oost, postanowiła raz na zawsze wyjaśnić tę zagadkę. Celem Loraine Allison Identification Project było ostateczne ustalenie tożsamości i pochodzenia Helen Kramer. Badaniu DNA ze strony rodziny Allisonów poddał się syn kuzynki Loraine, a ze strony Kramerów Deanne Jennings - półsiostra Debherrriny, która to sama badaniu poddać się nie chciała.

Wynik wykazał jednoznacznie: Helen Kramer była uzurpatorką! Była to rzecz jasna wielka ulga dla rodziny Allisonów, której zdaniem "badanie DNA pokazało, że przez te wszystkie lata w tej sprawie chodziło tylko i wyłącznie o pieniądze".

Debherrina Woods odmówiła komentarza do sprawy, powtarzając, że posiada własne dowody potwierdzające tożsamość swojej babci.

Tajemnica Loraine Allison została zatem rozwiązana. Pytaniem otwartym pozostaje jednak: kim była Helen Kramer?

MD

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Titanic | historia | katastrofa Titanica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy