Niegrzeczny tropiciel: jak działają „śledzące” reklamy

Narzędzia, z których korzystają specjaliści od marketingu są w stanie zebrać o nas więcej informacji, niż wiedzą na nasz temat najbliżsi. Skala gromadzonych danych osobowych jest przerażająca. Jak działają „śledzące” reklamy i jak się chronić przed tym zjawiskiem?

Współczesna reklama

Dawniej reklamodawcy mieli ograniczone możliwości trafiania z reklamą do określonych grup docelowych. Spot kierowany do rodziców małych dzieci można było emitować w trakcie filmu rysunkowego, a chcąc dotrzeć do mieszkańców wsi - postawić billboardy na prowincji, ale trudno to nawet porównywać z możliwościami, jakie daje obecnie internet. Dziś reklamodawcy korzystający z mediów cyfrowych są w stanie dokładnie podsunąć nam to, czego potrzebujemy. Czasem ten mechanizm okazuje się przydatny - w końcu nie musimy przeczesywać internetu w poszukiwaniu odpowiedniego produktu. Czasami jednak łapiemy się na tym, że kupiliśmy coś, czego wcale nie planowaliśmy posiadać.

Sytuacja robi się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy przeanalizujemy mechanizm targetowania reklam. Eksperci od marketingu na podstawie badań rynku tworzą spersonalizowaną reklamę, która, by obniżyć koszt przy jednoczesnym zwiększeniu skuteczności, kierowana jest tylko do osób potencjalnie zainteresowanych produktem lub usługą. By zrealizować ten plan, zbierają nasze dane, czyli szpiegują nas w celu zwiększenia skuteczności sprzedaży.

Banery reklamowe

Przeważnie reklamy wyświetlają nam się w formie banerów w kolumnie bocznej strony, a także na górze, na dole strony i pomiędzy akapitami tekstu. W mediach społecznościowych reklama wyświetla się jako post, a w materiałach video - emitowana jest na początku i często również w trakcie filmu. Wciąż spotyka się wyjątkowo irytujące reklamy wyskakujące tuż po wejściu na daną stronę i przysłaniające jej treść. Bardzo często nie da się ich w łatwy sposób zamknąć lub wręcz trzeba odczekać pięć sekund, by móc wyłączyć reklamę. Jej treść też jest nieprzypadkowa. Tu pojawia się remarketing, czyli mechanizm, który w przypadku Google’a pozwala partnerom (firmom płacącym za reklamę) przypominać o swoich produktach na banerach innych stron. Jeśli więc odwiedzaliśmy stronę sprzedającą kafelki, a następnie otworzyliśmy inną witrynę, by poczytać wiadomości, z dużym prawdopodobieństwem oglądane kafelki pojawią nam się na którymś z banerów.

Ciasteczka a prywatność w sieci

Za targetowanie reklam odpowiadają tzw. ciasteczka, czyli niewielkie pliki tekstowe, które przechowują informacje o odwiedzanych stronach. Często są one przydatne dla samych użytkowników, np. zapisują dane logowania, wybrany język czy zawartość koszyka. Ciasteczka są niezwykle pomocne również dla administratorów strony - pomagają optymalizować ją, by stała się bardziej funkcjonalna. Bez nich serwisy nie mogłyby prawidłowo działać. Jednak ciasteczka przenoszone są również pomiędzy odwiedzanymi przez nas stronami, co stanowi narzędzie do śledzenia naszych zachowań w internecie. Mamy więc prawo czuć się śledzeni.

- Na szczęście jest na to dość łatwy sposób. Niektóre przeglądarki już automatycznie blokują ciasteczka innych firm. W pozostałych możemy wejść w ustawienia przeglądarki i włączyć opcję blokowania plików cookie stron trzecich - wyjaśnia Vytautas Kaziukonis, CEO firmy Surfshark, specjalizującej się w ochronie prywatności w sieci. - Przed natrętnymi reklamami i trackerami możemy zabezpieczyć się także poprzez funkcjonalność CleanWeb, dostępną w VPN Surfshark. Jej włączenie pozwala nam przeglądać sieć bezpiecznie i w sposób bardziej anonimowy.

Nie tylko ciasteczka...

Niestety ciasteczka i trackery wyszukiwarek, które śledzą ruch w sieci, to dopiero początek kłopotów. Na naszą niekorzyść działa również pamięć lokalna - dane zapisywane są w przeglądarce i nie znikają po zamknięciu karty. Możemy je usunąć dopiero czyszcząc historię przeglądania. Tylko kto z nas robi to regularnie?

Jeszcze bardziej wyrafinowaną formą śledzenia jest gromadzenie odcisków. Wykorzystując skrypty, przechwytuje się informacje o naszym urządzeniu, które pozwalają je bardzo precyzyjnie rozpoznawać. Tematem na oddzielny artykuł jest śledzenie naszych zachowań w mediach społecznościowych. Analizowane jest wszystko: od polubień, przez udostępniane treści, aż po nasze konkretne wypowiedzi. W ten sposób marketingowcom korzystającym z algorytmów udaje się stworzyć unikalny profil użytkownika i kierować do niego konkretne reklamy. Śledzony może być nawet ruch naszej myszy i kliknięć - w ten sposób przy pomocy specjalnych skryptów tworzy się tak zwane mapy ciepła. Dzięki nim wiadomo, w którym kierunku użytkownik najczęściej spogląda.

Ochrona prywatności

Niektórzy użytkownicy sieci ze spokojem przyjmują informacje o śledzących nas reklamach, ale świadomość o konieczności chronienia swojej prywatności z roku na rok rośnie, a wraz z nią pojawia się coraz większe zapotrzebowanie na programy blokujące gromadzenie danych na nasz temat. Pierwszym krokiem jest zmiana ustawień prywatności i bezpieczeństwa w przeglądarce oraz zablokowanie reklam. To jednak nie wystarcza. Dlatego z siecią warto łączyć się poprzez VPN, czyli tak zwaną wirtualną sieć prywatną (od ang. virtual private network). Jednym z popularniejszych VPN-ów jest Surfshark, który oferuje zabezpieczenie danych, blokuje reklamy, trackery, złośliwe oprogramowania i próby phishingu. Dzięki temu możemy korzystać z zasobów internetu bez obaw, że informacje o nas wykorzystywane zostaną w celach marketingowych i nie tylko - chroni również nasze bezpieczeństwo w sieci.

Artykuł z ekspozycją partnera