Reklama

Jasnowidz Krzysztof Jackowski pokazał "mapę grozy". Wytłumaczył, o co w niej chodzi

Polskę czeka wielka ewakuacja? Krzysztof Jackowski zakreślił na mapie obszar Polski, z którego ludzie będą zdaniem jasnowidza uciekać w popłochu. Jak dalej przekazuje, ma się to stać niedługo i może mieć związek z wojną w Ukrainie. Co widać dokładnie na owej mapie?

Krzysztof Jackowski z Człuchowa jest najsłynniejszym w Polsce jasnowidzem, który w serwisie youtube prowadzi pogadanki dla sympatyków, które sam nazywa audycjami. W jednej z ostatnich zatytułowanej "Moje przeczucia - kwiecień 2022" nagranej 28 marca 2022 jasnowidz zdecydował się zrobić rzecz bez precedensu - pokazał mapę Polski z zaznaczonym odręcznie obszarem naszego kraju, z którego ludzie będą ewakuować się z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu. To mapa wydrukowana na jego drukarce z pobieżnie i szybko wykonanym flamastrem konturem. Obrysowany obszar obejmuje Polskę południowo-wschodnią, w tym takie miasta jak Rzeszów, Kraków czy Lublin. Internauci domagali się wyjaśnień od jasnowidza, co wydarzy się na tym terenie. Niestety, problem jest w tym, że jasnowidz nie jest pewien. Wie jedno - ludzie będą z tego rejonu uciekać. Na mapie są narysowane także strzałki prowadzące w kierunku zaznaczonego obszaru.

Reklama

Z jakich powodów będzie wielka ucieczka z południa na północ?

Od kilku miesięcy Krzysztof Jackowski mówi o czymś, co jego zdaniem będzie momentem przełomowym w historii świata, ale także Polski. Jego zdaniem ma wybuchnąć druga wojna, równoległa do tej w Ukrainie. 

Ma być w innym rejonie świata (jasnowidz najczęściej wymienia w tym kontekście Bliski Wschód). Internautów interesuje jednak najbardziej Polska, a tu jasnowidz nie ma dobrych wieści. Konsekwentnie powtarza, że Polacy mieszkający na terenie obrysowanym na jego mapie będą z jakiegoś powodu uciekać z domów, zaś Polska zostanie podzielona na trzy części. Niemcy zamkną granicę z Polską. Te słowa brzmią dzisiaj dość absurdalnie i wręcz nieprawdopodobnie, z czym zgadza się sam jasnowidz. Ale i tak powtarza tezę o "wyludnionej południowo-wschodniej Polsce". 

Ponad 700 odnalezionych osób

Jasnowidz Krzysztof Jackowski jest znany głównie z tego, że odnajduje osoby zaginione często w ten sposób pomagając policji. Sam chwali się, że w ciągu 35 lat swojego zajmowania się jasnowidzeniem znalazł ponad 700 osób. Przy trafnej wizji prosi bardzo często swoich klientów o przesłanie mu pisma, że jego wizja była trafna. Takich potwierdzeń ma kilkaset. Najcenniejsze są te, które zostały podpisane przez policjantów.

W serwisie Youtube ma już ponad 260 tysięcy subskrypcji i liczba ta cały czas rośnie. Jego sympatycy domagają się od jasnowidza nie tylko kolejnych potwierdzeń odnalezienia zwłok, ale przede wszystkim tzw. wizji. Wtedy Jackowski zamyka oczy, koncentruje się i po chwili mówi to, co kojarzy mu się z przyszłością i wydarzeniami, które dopiero nadejdą. Bardzo rzadko jest w stanie podać precyzyjnie datę danego wydarzenia, ale czasami udaje mu się zadziwiająco trafnie zdefiniować coś, co faktycznie potem ma miejsce. Przykładem może być wizja jasnowidza z 7 listopada 2020 roku, kiedy jasnowidz nagle wypowiedział zagadkowe słowa, że "wąski wschodni pasek Polski będzie oddzielony linią od całej reszty Polski". Rok później w sierpniu 2021 roku wybuchł w Polsce kryzys związany z uchodźcami i faktycznie "wąski pasek" polskiej granicy na wschodzie został wyłączony przez wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych.

Jackowski... gdzie ta wojna?!

Na Krzysztofa Jackowskiego od samego początku jego prób przewidywania przyszłości wylewano kubły pomyj zwłaszcza za jedną wizję - od trzech lat zapowiadał jakąś "wielką wojnę", po której pojawi się ogromny kryzys. Miesiące mijały, a tymczasem nie było widać oznak zbliżającego się konfliktu militarnego. Zdanie "Jackowski... gdzie ta wojna?!" pojawiało się bardzo często w komentarzach w jego serwisie społecznościowym jako wręcz dowód, że nie powinien przepowiadać przyszłości. 

Życzliwi radzili mu, aby skoncentrował się na "szukaniu zwłok, bo to mu dobrze idzie". Jeszcze w grudniu 2021 wydawało się, że do żadnej "wielkiej wojny" nie dojdzie, a Jackowski niepotrzebnie naraża się na śmieszność. Jak ciągle powtarzał jego bliski przyjaciel "nawet śladu nie ma zagrożenia wojną", więc mówienie o "wielkiej wojnie wywracającej do góry nogami nasz świat" jest absurdem. 

24 lutego 2022 Rosja napadła na Ukrainę, a Polacy zobaczyli sceny, jakich nie widzieli od czasu Drugiej Wojny Światowej. To był moment, kiedy większość osób wytykających Jackowskiemu uporczywe mówienie o zbliżającej się wojnie przestało się śmiać.

Czytaj także: Jackowski zapowiadał to od dawna. Teraz przepowiednia się spełnia?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama