Reklama

Nie tylko nastolatki - Instagram, Facebook, TikTok i inne mogą powodować depresję u dorosłych

Od dłuższego czasu mówi się o negatywnych skutkach korzystania z mediów społecznościowych przez młodszych użytkowników, ale jak się okazuje nie tylko oni są narażeni na depresję i inne konsekwencje.

Media społecznościowe to zdaniem specjalistów "puste kalorie interakcji społecznych"

Kiedy mówimy o negatywnych skutkach używania czy też nadużywania mediów społecznościowych, najczęściej mamy na myśli nastolatki i jeszcze młodsze dzieci, które nie są w stanie zrozumieć pewnych mechanizmów rządzących tymi aplikacjami. Prowadzi to często do stanów lękowych, depresji i innych problemów natury psychicznej, dlatego to właśnie te najbardziej narażone grupy staramy się chronić. 

Tyle że wygląda na to, że powinniśmy skupić się także na sobie, bo świadomość tego, jak działają media społecznościowe, nie wystarcza najwyraźniej, by bezpiecznie z nich korzystać. Jak wynika bowiem z właśnie opublikowanych badań, w których wzięło udział ponad 5000 uczestników (średnia wieku 56 lat), depresja wywołana wizualnymi mediami typu Instagram czy TikTok, nie omija również dorosłych. 

Reklama

Ankiety prowadzone między majem ubiegłego i obecnego roku pierwotnie miały odpowiedzieć na pytanie, jak dorośli radzą sobie z pandemią Covid-19, ale szybko okazało się, że można je wykorzystać również do sprawdzenia, czy media społecznościowe mają związek ze zmianami w zakresie zdrowia psychicznego. Badacze pytali więc uczestników o ich udział w mediach społecznościowych, a następnie regularnie do nich wracali, by przekonać się, czy z czasem coś się zmieniło. 

W porównaniu do osób, które nie korzystają z mediów społecznościowych, osoby używające Facebooka, TikToka i Snapchata dużo częściej zgłaszały depresję w kolejnych ankietach - tłumaczy jeden z autorów badań, dr Roy Perlis z Harvard Medical School i Massachusetts General Hospital. I choć badanie nie udowadnia wcale, że media społecznościowe powodują depresję, to jest możliwe, że osoby ze skłonnościami do tej choroby częściej z takich stron korzystają. 

Uczestnicy badania zgłaszający początkowo minimalne objawy depresji, bardzo często informowali o pogorszeniu stanu, jeśli korzystali z mediów społecznościowych. A że ogólne użycie mediów społecznościowych wzrosło na skutek pandemii, to nic dziwnego, że mówimy o dużym wzroście przypadków depresji - w Stanach Zjednoczonych przed pandemią mówiło się o 8,5 proc. obywateli, a październikowe badania wskazują, że już blisko jedna trzecia Amerykanów cierpi z powodu tej choroby

Jak teoretyzują eksperci, najpewniej chodzi o to, że próbujemy mediami społecznościowymi wypełnić pustkę w swoim życiu, tymczasem zamiast wsparcia społecznego dostajemy coś zupełnie odwrotnego - idealne obrazy pełne idealnych ludzi, które przypominają nam o tym, czego nie mamy.

Na koniec jeszcze ciekawostka związana z wiekiem i konkretnymi mediami społecznościowymi - naukowcy podają, że w przypadku Facebooka najbardziej narażeni na depresję są użytkownicy poniżej 35 roku życia, ale inaczej jest ze Snapchatem i TikTokiem, bo tu muszą uważać osoby powyżej 35 roku życia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL