Klątwa Radomia. Historia katastrof lotniczych podczas pokazów Air Show
Radom, miasto znane z organizacji Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show, od lat przyciąga tysiące miłośników lotnictwa z Polski i zagranicy. To prestiżowe wydarzenie, odbywające się co dwa lata, prezentuje widowiskowe akrobacje lotnicze i najnowocześniejsze maszyny. Niestety, historia radomskich pokazów jest naznaczona tragicznymi wydarzeniami, które zyskały miano "klątwy Radomia".

Zderzenie dwóch samolotów Zlin 526 w Radomiu
Wypadki lotnicze, do których dochodziło podczas Air Show, rzucają cień na to święto lotnictwa, budząc pytania o bezpieczeństwo i przyczyny tych katastrof. Pierwszą głośną tragedią podczas Radom Air Show był wypadek z 1 września 2007 roku. Podczas X edycji pokazów doszło do zderzenia dwóch samolotów Zlin 526, należących do grupy akrobacyjnej AZL Żelazny. Piloci, podpułkownik rezerwy Lech Marchelewski i młodszy inżynier pilot Piotr Banachowicz, wykonywali manewr "rozety", w trakcie którego ich maszyny zderzyły się na wysokości około 10 metrów.
Oba samoloty uległy niemal całkowitemu zniszczeniu, a piloci zginęli na miejscu. Raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wskazał, że przyczyną mogło być słabe zdrowie lidera grupy, Lecha Marchelewskiego, oraz brak upoważnienia do pokazów u drugiego pilota. Wypadek ten wstrząsnął społecznością lotniczą i wprowadził w Radomiu oraz Zielonej Górze trzydniową żałobę.
Katastrofa białoruskiego myśliwca Su-27UBM-1
Dwa lata później, 30 sierpnia 2009 roku, podczas Radom Air Show doszło do kolejnej katastrofy. Białoruski myśliwiec Su-27UBM-1 rozbił się w pobliżu wsi Małęczyn, niedaleko radomskiego lotniska. Samolot spadł na pole, wywołując pożar, który wymagał interwencji sześciu jednostek straży pożarnej. Dwaj doświadczeni piloci, pułkownik Alaksandr Marficki i pułkownik Alaksandr Żuraulewicz, zginęli w katastrofie.
Początkowe doniesienia sugerowały błąd pilota lub wessanie ptaka do silnika, jednak oficjalny raport polsko-białoruskiej komisji nie został upubliczniony na wniosek strony białoruskiej. Mieszkańcy okolicznych miejscowości wierzą, że piloci świadomie nie katapultowali się, by uniknąć zderzenia z terenami zamieszkałymi, co doprowadziło do wzniesienia pomnika na ich cześć w 2010 roku.
"Klątwa Radomia" powraca z katastrofą myśliwca F-16
Te dwa tragiczne wydarzenia przyczyniły się do powstania określenia "klątwa Radomia", które stało się symbolem pecha związanego z pokazami lotniczymi w tym mieście. Każdy kolejny Air Show budzi wśród organizatorów i widzów obawy, czy nie dojdzie do następnej tragedii. Mimo rygorystycznych procedur bezpieczeństwa i wysokich kwalifikacji pilotów, pokazy akrobacyjne niosą ze sobą ryzyko, zwłaszcza przy wykonywaniu skomplikowanych manewrów na granicy możliwości maszyn. "Klątwa" jest jednak bardziej medialnym określeniem niż rzeczywistym zjawiskiem, choć kolejne wypadki tylko wzmacniają ten mit.
Najnowsza tragedia ponownie wstrząsnęła Radomiem i całą Polską. Podczas prób do XVIII Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show 2025 rozbił się polski myśliwiec F-16 Jastrząb, należący do zespołu akrobacyjnego F-16 Tiger Demo Team Poland. Do wypadku doszło około godziny 19:25, gdy samolot, pilotowany przez majora Macieja "Slaba" Krakowiana, uderzył w pas startowy i stanął w płomieniach. Pilot, doświadczony wojskowy i laureat prestiżowej nagrody "As the Crow Flies Trophy" na pokazach Royal International Air Tattoo 2025, nie zdążył się katapultować i zginął na miejscu. To pierwsza w historii katastrofa polskiego F-16, co dodatkowo podkreśla jej tragizm.
Pytania o przyszłość Air Show w Radomiu
W wyniku katastrofy, odwołano planowane na 30 i 31 sierpnia pokazy Air Show, a na miejscu zdarzenia rozpoczęto śledztwo prowadzone przez prokuraturę i Żandarmerię Wojskową. Wstępne analizy wskazują na możliwy błąd pilota, choć eksperci podkreślają, że przyczyny będą dokładnie badane przez komisję ds. wypadków lotniczych. Nagrania z katastrofy pokazują, jak samolot gwałtownie obniżył wysokość podczas manewru, co doprowadziło do uderzenia w ziemię. Tragedia ta nie tylko wzmocniła narrację o "klątwie Radomia", ale także wywołała ogólnokrajową dyskusję o bezpieczeństwie pokazów lotniczych i potrzebie jeszcze surowszych regulacji.
"Klątwa Radomia" to smutny rozdział w historii Międzynarodowych Pokazów Lotniczych, który przypomina o ryzyku związanym z lotnictwem akrobacyjnym. Katastrofy z 2007, 2009 i 2025 roku pozostawiły trwały ślad w pamięci mieszkańców i środowiska lotniczego. Choć organizatorzy Air Show dokładają wszelkich starań, by zapewnić bezpieczeństwo, te tragiczne wydarzenia pokazują, że lotnictwo, nawet w kontrolowanych warunkach, pozostaje nieprzewidywalne. Pamięć o poległych pilotach, takich jak major Maciej Krakowian, każe nam jednak doceniać ich odwagę i pasję, która napędza pokazy lotnicze, mimo cienia "klątwy" unoszącego się nad Radomiem.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!