Reklama

Powstał pierwszy na świecie działający organ do oddychania z drukarki 3D

Naukowcy nie tylko dokonali przełomu, ale i zapowiadają, że jego efekty będą powszechnie dostępne w ciągu 20 najbliższych lat, co może oznaczać koniec często tragicznego w skutkach oczekiwania na organy do przeszczepu.

W przypadku przeszczepu organów śmiało można zdecydować się na generalizowanie, że narządów po prostu nie ma, bo jak szacują lekarze, statystycznie więcej niż jedna na 10 osób umiera zanim doczeka się dawcy. I choć współczesna medycyna stoi już na bardzo wysokim poziomie, to nawet z pomocą najnowocześniejszych technologii przez długie lata nie byliśmy w stanie stworzyć sztucznych organów, które mogłyby zastąpić te naturalne. Aż do teraz…

Do tej pory sztuczne narządy albo nie chciały wcale działać, albo nie spełniały rygorystycznych wymagań naszego organizmu, choćby w zakresie kompleksowości czy siły niezbędnej do rozprowadzania po ciele odpowiednich substancji odżywczych i tlenu. Naukowcy z Uniwersytetu Rice’a w Houston dokonali jednak przełomu w zakresie biodrukowania i ich sztuczny organ do oddychania jest w pełni sprawny. Co prawda na razie jest to tylko mały fragment płuca wielkości monety, ale pewnego dnia będzie mógł zmienić się w całe płuco albo przybrać formę innego organu, a co więcej składać się częściowo z komórek pacjenta, żeby ograniczyć ryzyko odrzucenia przez organizm.

Reklama

Wszystko za sprawą techniki zwanej stereolitografią, umożliwiającą drukowanie całej sieci naczyń krwionośnych za pomocą nowego rodzaju wrażliwego na światło hydrożelu, przypominającego właściwościami warunki panujące w ludzkim organizmie. Ten hydrożel jest bardzo wyjątkowy, ponieważ chętnie i bezproblemowo łączy się z wieloma rodzajami komórek, a do tego utwardza się w niebieskim świetle, dając dużo czasu na odpowiednie formowanie. Jak twierdzą badacze: - Nasze organy mają swoje własne  niezależnie sieci naczyń krwionośnych, jak te w płucach czy wątrobie. Są one fizycznie i biomechanicznie powiązane, a ich architektura jest ściśle związana z funkcją tkanki.

Oczywiście jak łatwo się domyślić, nie obyło się bez komplikacji, a pierwszą z nich okazała się być transparentność hydrożelu, co oznacza, że światło niebieskie wykorzystywane do utwardzania kolejnych warstw przenikało również do poprzednich, już gotowych, mocno mieszając naukowcom szyki - na szczęście rozwiązaniem okazał się zwykły żółty barwnik spożywczy. Na drodze naukowców stoi również wielkość ich sztucznych komórek, które wciąż są znacznie większe niż te typowe dla naszego organizmu, więc przed nimi jeszcze dużo pracy w zakresie metody i wykorzystywanych materiałów.

Tak czy inaczej, ostatecznym celem jest drukowanie w przyszłości całych działających organów, które pozwolą zlikwidować kolejki osób oczekujących na przeszczep ratujący życie. Bo jeśli teraz trzeba czekać kilka lat na swojego dawcę, to nic dziwnego, że wiele osób nigdy nie dostanie tej szansy, a drukowane organy mogą to zmienić. Badacze szacują, że od tego momentu dzieli ich ok. 20 lat, dlatego mocno trzymamy za nich kciuki, bo pewnego dnia ich odkrycie może odmienić również nasze życia.

Źródło: GeekWeek.pl/techspot

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy