Prezydent daje fatalny przykład. Woreczki nikotynowe na cenzurowanym
Rośnie nowe pokolenie uzależnionych od nikotyny - tym razem nie przez papierosy, lecz saszetki, które umieszczane między wargą a dziąsłem stopniowo uwalniają nikotynę do organizmu. Z najnowszych badań zespołu z University College London (UCL) wynika, że w ciągu zaledwie pięciu lat liczba ich użytkowników w Wielkiej Brytanii wzrosła dziesięciokrotnie, z 0,1 proc. populacji w 2020 roku do 1 proc. w 2025.

Oznacza to, że obecnie korzysta z nich około 700 tys. Brytyjczyków, głównie młodych mężczyzn w wieku 16-24 lata. Badacze wskazują, że wzrost ten napędza agresywny i niekontrolowany marketing, bo saszetki są reklamowane są jako nowoczesna i "czystsza" alternatywa dla palenia - pozbawiona dymu, zapachu i popiołu.
Rośnie popularność saszetek nikotynowych
W rzeczywistości jednak to produkt silnie uzależniający, który nie pozostaje bez znaczenia dla zdrowia. Na stronie polskich Stacji sanitarno-epidemiologicznych można przeczytać, że saszetki mogą mieć różne stężenie nikotyny, nawet ok. 50-60 mg/g, podczas gdy papieros zawiera około 10-20 mg.
Tymczasem wprowadza ona zmiany w mózgu, które powodują, że organizm staje się coraz bardziej zależny od regularnych dawek. Uzależnienie od nikotyny wiąże się zaś z wieloma poważnymi zagrożeniami dla zdrowia, jak: zwiększone ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawałów serca i udarów; podwyższone ciśnienie krwi i zaburzenia rytmu serca; zaburzenia pracy mózgu, zmniejszona zdolność koncentracji i nauki czy uszkodzenia błon śluzowych jamy ustnej, prowadzące do chorób dziąseł, erozji zębów, a nawet nowotworów jamy ustnej.
Nowe oblicze uzależnienia od nikotyny
Według badania opublikowanego w The Lancet Public Health, ich użycie w grupie młodych dorosłych wzrosło z 0,7 proc. w 2022 roku do 4 proc. w 2025. Co istotne, 16 proc. użytkowników nigdy wcześniej nie paliło, co sugeruje, że dla części młodych ludzi saszetki stają się pierwszym kontaktem z nikotyną. Jak wyjaśnia dr Harry Tattan-Birch z UCL:
To nowe zjawisko, które w dużej mierze napędza reklama i brak regulacji. Saszetki są mniej szkodliwe niż papierosy, ale nie są obojętne dla zdrowia. Zawierają nikotynę, a więc silnie uzależniającą substancję.
Badacze zauważają też, że coraz więcej palaczy sięga po saszetki w trakcie prób rzucenia nałogu, w 2025 roku było to już 6,5 proc. palaczy, wobec 2,6 proc. pięć lat wcześniej. Większość użytkowników korzysta jednak równolegle z e-papierosów lub tradycyjnych papierosów, co świadczy o utrwalaniu nawyku, a nie o jego zastępowaniu. Organizacja Action on Smoking and Health (ASH) apeluje więc o jak najszybsze wprowadzenie regulacji - zakaz sprzedaży saszetek osobom poniżej 18. roku życia, ograniczenia reklamowe oraz kontrolę zawartości nikotyny i smaków.
Na ulicach Londynu, w klubach czy na TikToku saszetki reklamowane są jako stylowy gadżet. W rzeczywistości to nowa forma uzależnienia, którą rynek podsuwa młodym ludziom w opakowaniu wellness
Co warto podkreślić, w naszym kraju sprzedaż snusów zawierających tytoń jest zakazana, jednak woreczki nikotynowe bez tytoniu są legalne, choć ich sprzedaż jest dozwolona tylko osobom pełnoletnim. Produkty te można jednak bez problemu kupić nie tylko w sklepach stacjonarnych, ale i przez Internet, więc bardzo łatwo trafiają w ręce nieletnich. Do tego fatalny przykład idzie jeszcze z góry, bo jak walczyć z saszetkami nikotynowymi, skoro otwarcie korzysta z nich nawet prezydent naszego kraju, Karol Nawrocki.










