Urodził się z zarodka sprzed 30 lat. To "najstarsze dziecko" świata
26 lipca 2025 roku w Ohio na świat przyszedł Thaddeus Daniel Pierce - chłopiec, który już w momencie narodzin zapisał się w historii. Urodził się z zarodka zamrożonego ponad 30 lat temu, czyli jednego z najdłużej przechowywanych, które doprowadziły do narodzin żywego dziecka.

Biologiczną dawczynią zarodka była 62-letnia dziś Linda Archerd, która w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku - po sześciu latach bezskutecznych starań o naturalne zajście w ciążę - poddała się procedurze in vitro. Warto pamiętać, że mówimy o czasach, kiedy zapłodnienie pozaustrojowe nie było jeszcze tak dobrze znane i często stosowane, więc nawet najbliżsi małżeństwa mieli poważne wątpliwości.
Opiekujący się kobietą lekarze uzyskali w sumie cztery zarodki - jeden został wykorzystany od razu, doprowadzając do narodzin córki pary (która obecnie sama ma już 10-letnią córkę!), a pozostałe trzy zostały zamrożone i trafiły do kriobanku. Początkowo Linda Archerd planowała wykorzystać je sama, bo chciała mieć więcej niż jedno dziecko, ale jej ówczesnym mąż miał inne zdanie, co ostatecznie doprowadziło do rozwodu.
Czekał w kriobanku ponad 30 lat
Po rozwodzie Linda Archerd uzyskała pełną opiekę nad pozostałymi zarodkami, wierząc, że być może jeszcze kiedyś je wykorzysta z innym partnerem. To oznaczało jednak konieczność płacenia corocznych kosztów magazynowania, które tylko rosły i z czasem sięgnęły około tysiąca dolarów rocznie. Gdy zaczęła jednak wchodzić w okres menopauzy, musiała podjąć trudną decyzję o dalszych losach zarodków - zniszczyć je, przekazać do badań naukowych lub oddać anonimowo.
Wtedy dowiedziała się o "chrześcijańskiej agencji adopcji zarodków", gdzie - co nieco kontrowersyjne - dawca ma wpływ na wybór przyszłych rodziców, a ci znają informacje o dawcy. Kobieta chciała, by jej zarodek powędrował do "białej chrześcijańskiej małżeńskiej pary" i tak trafił do Lindsey i Tima Pierce'ów, którzy po długich staraniach doczekali się dzięki niemu syna. Jak odpowiadają zaś na pytania o "wiek zarodka" w rozmowie z MIT Technology Review, czyli pierwszym medium, które opisało tę niezwykłą historię:
Nie robiliśmy tego, by pobić jakiś rekord. Po prostu chcieliśmy mieć dziecko.
Sama dawczyni również nie kryje emocji, zwłaszcza że chłopiec mocno przypominać ma jej obecnie 30-letnią córkę: "Pierwsze, co zauważyłam, to jak bardzo przypomina moją córkę jako niemowlę. Wyciągnęłam jej album i porównałam zdjęcia - nie ma wątpliwości, że to rodzeństwo".
Coraz więcej procedur IVF
Zarodek został przeniesiony do macicy Lindsey Pierce przez zespół kliniki specjalizującej się w leczeniu niepłodności. Jej szefem jest dr John Gordon, endokrynolog rozrodu i członek Kościoła Prezbiteriańskiego Reformowanego, którego placówka aktywnie działa na rzecz zmniejszenia liczby zarodków zalegających w kriobankach (obecnie na świecie przechowywanych są ich setki tysięcy).
Kierujemy się konkretnymi zasadami, które wynikają z naszej wiary. Każdy zarodek zasługuje na szansę życia. Jedynym zarodkiem, który na pewno nie da zdrowego dziecka, jest ten, który nigdy nie zostanie przeniesiony do organizmu kobiety
A odkładając na bok kwestię wiary, narodziny zdrowego chłopca z 30-letniego zarodka to kolejny dowód na to, że mogą być one zamrożone na wiele lat i wykorzystywane później, dając szansę na rodzicielstwo wielu parom, które z różnych przyczyn nie mogą mieć własnych biologicznych dzieci.
Z danych Human Fertilisation and Embryo Authority wynika zaś, że odsetek dzieci przychodzących na świat dzięki zapłodnieniu in vitro rośnie. I tak, w Wielkiej Brytanii wzrósł z 1,3 proc. w 2000 roku do 3,1 proc. w 2023 roku (to średnio jedno dziecko w każdej klasie szkolnej!), a w grupie kobiet w wieku 40-44 lata odpowiada już za 11 proc. urodzeń.