Reklama

W Indiach pojawiła się tajemnicza choroba. Setki osób hospitalizowanych

Jeszcze nie uporaliśmy się z pandemią koronawirusa, a już słyszymy o innych chorobach, które mogą zagrozić ludzkości. Z powodu jednej z nich w pewnym indyjskim mieście kilkaset osób trafiło do szpitala.

Od dłuższego czasu słyszymy, że koronawirus to dopiero początek i spodziewać możemy się wielu podobnych chorób w przyszłości. Czyżby jedno z miast w południowo-wschodnich Indiach właśnie walczyło z jedną z nich? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne, jak informuje CNN w czasie ostatniego weekendu w Eluru, w stanie Andhra Pradesh, do szpitali trafiło ponad 300 osób, które cierpiały z powodu objawów typowych dla epilepsji, jak drgawki, utrata przytomności, nudności i wymioty. Niestety jedna z tych osób zmarła z powodu zatrzymania akcji serca, ale lekarze zapewniają, że nie był to skutek tajemniczej choroby. 

Reklama

W tym regionie szaleje również koronawirus, dlatego też pacjenci zostali przebadani pod tym kątem, żeby wykluczyć jakieś nowe objawy tej choroby, ale okazało się, że wszyscy mieli negatywny wynik. Co więcej, testy krwi pokazały, że nie mamy też do czynienia z jakąś inną poważną chorobą wirusową, jak denga czy czikungunia. Co ciekawe, do poniedziałku 180 z tych osób poczuło się wystarczająco dobrze, by możliwe było ich wypisanie ze szpitala, co oznacza, że dziwna choroba trwała dosłownie przez weekend.

Lokalne władze nie bagatelizują jednak sprawy i przyglądają się wielu możliwym przyczynom choroby - podejrzenie od razu padło na skażenie wody pitnej, bo wszyscy chorzy byli zaopatrywani przez jedno źródło. Jak informują jednak lokalni specjaliści ds. zdrowia, przeprowadzone badania wykluczyły skażenie wody, jak również skażenie powietrza. Pacjentom przeprowadzono więc dodatkowe badania w kierunku takich patogenów, jak E.Coli, które wprawdzie nie wywołuje normalnie drgawek, ale często objawia się nudnościami i wymiotami. W związku z tym na miejsce udały się wyspecjalizowane służby, które pomogą w śledztwie i rozwiązaniu tej niebezpiecznej zagadki. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko czekać na wyniki ich pracy.

Źródło: GeekWeek.pl/ScienceAlert / Fot. Pexels

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy