Armia Trumpa już maszeruje. Oto jak zmieniła się za nowej kadencji
Donald Trump zapowiadał, że jego powrót na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie początkiem ogromnej rewolucji dla amerykańskiej armii. Po roku jego kadencji można z pewnością stwierdzić, że ta rewolucja nadeszła. Od zupełnie innych wartości przyjętych dla żołnierzy, poprzez standardy jakie muszą wypełniać, kończąc na wielkich projektach zbrojeniowych. Podsumowujemy, jak rok nowej kadencji Trumpa zmienił amerykańską armię.

Nowe wartości
Podstawowo Donald Trump zapowiadał, że w nowej kadencji zmieni całą filozofię Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Już podczas swojej kampanii prezydenckiej mówił o potrzebie powrotu armii do podstawowych wartości "wojowniczości", twierdząc, że obecnie wojsko USA jest zdominowano przez jak nazywał kulturę inkluzywności i narzuconej równości, które według niego tylko osłabiały amerykańską armię.
Realizację tego zadania sam Trump powierzył Petowi Hegsethowi - nowemu sekretarzowi obrony w swojej administracji. Hegseth od razu rozpoczął zaprowadzanie nowego porządku, mającego zmienić twarz armii USA. Teraz ta miała kłaść nacisk na pokazywanie swojej potęgi poprzez projekcję siły i umiejętności zadania śmiertelnego uderzenia. Jednym z głośnych przykładów tego podejścia była zmiana nazwy Departamentu Obrony na Departament Wojny. Zmiana ta według samego Hegsetha miała wzmocnić skupienie tego departamentu na interesach narodowych i sygnalizować gotowość USA do wypowiedzenia wojny w celu zabezpieczenia swoich interesów.

Ten pokaz siły wszędzie gdzie się da, wiązał się z pozbyciem z armii wszystkich słabości, przed którymi przestrzegał Trump m.in. zasad różnorodności i inkluzywności czy wsparcia osób LGBT lub transseksualistów. W Departamencie Wojny pozbyto się, chociażby zasady DEI (Diversity, Equality, Inclusive pol. różnorodność, równość, inkluzywność). Swoistym podsumowaniem tego kierunku było spotkanie Hegsetha z głównodowodzącymi amerykańskiej armii pod koniec września 2025 roku w bazie Piechoty Morskiej w Quantico.
- Przez zbyt długi czas wojsko było zmuszane przez nierozsądnych i lekkomyślnych polityków do skupiania się na niewłaściwych sprawach. Pod wieloma względami przemowa ta dotyczy naprawy dziesięcioleci upadku, którego część jest oczywista, a część ukryta. Nierozsądni i lekkomyślni przywódcy polityczni wyznaczyli niewłaściwy kierunek, a my zgubiliśmy drogę. Staliśmy się departamentem woke [skupionym na świadomości niesprawiedliwości - przypis red.], ale już nim nie jesteśmy - mówił Pete Hegseth.
Nowe standardy dla żołnierzy
Podczas kolejnej kadencji Trumpa w armii duży nacisk przywrócono na fizyczne aspekty i możliwości żołnierzy. Na wspomnianym spotkaniu z września sekretarz wojny zapowiedział, że wśród amerykańskich wojskowych nie będą tolerowane żadne odchylenia on norm, które zapewniłyby im jak najlepsze zdolności na polu walki. Jednym z głównych punktów tych zmian ma być zrównanie norm fizycznych pomiędzy kobietami oraz mężczyznami w wojsku, coś, co według administracji miało być problemem w ostatnich latach.
- Nie chcę, aby mój syn służył u boku żołnierzy, którzy nie są w dobrej kondycji fizycznej, ani w jednostkach bojowych wraz z kobietami, które nie są w stanie sprostać tym samym standardom fizycznym co mężczyźni. Ta praca wiąże się z ryzykiem i śmierci. Standardy muszą być spełnione - zapowiedział Pete Hegseth.

Stąd administracja Trumpa wzięła się za możliwy problem otyłości wśród żołnierzy. Jeszcze na początku stycznia br. Pentagon wystosował memorandum, w którym zapowiada zmianę w mierzeniu poziomu tłuszczu wśród personelu Sił Zbrojnych USA, wykorzystując stosunek talii do wzrostu, zastępując tradycyjne tabele wzrostu i masy ciała jako podstawową miarę standardów fizycznych. Memorandum określa masę ciała żołnierza jako "istotny element etosu wojownika i podstawę skuteczności oraz gotowości bojowej".
Nowe projekty zbrojeniowe
Złota Kopuła
Złota Kopuła ma być gargantuicznym projektem chroniącym Stany Zjednoczone przed zaawansowaną bronią z ładunkiem nuklearnym Chin, Rosji czy Korei Północnej. Projekt zakłada stworzenie zaawansowanego technologicznie systemu ochrony przeciwrakietowej całych kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
Złota Kopuła ma rozszerzyć ochronę przeciwrakietową na całe Stany Zjednoczone. Według Trumpa będzie w stanie zneutralizować zagrożenie rakietowe nie tylko w końcowej fazie uderzenia, ale także tuż po jego wystrzeleniu, nawet z drugiego końca świata. Co ciekawe Złota Kopuła ma rozpocząć działanie już w ciągu trzech lat. To niezwykle ambitne założenie, gdyż projekt może pochłonąć nawet 500 miliardów dolarów i zakłada rozmieszczenie zaawansowanej technologii i urządzeń na lądzie, morzu, powietrzu i przestrzeni kosmicznej.
F-47
F-47 to nazwa myśliwca następnej generacji, który ma zastąpić F-22 w siłach powietrznych USA. W marcu Boeing został wybrany jako wykonawca nowego projektu. Nazwa F-47 została wybrana m.in. jako uhonorowanie Donalda Trumpa, który po wyborze na obecną kadencję stał się 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych.
F-47 ma być wyposażony w zaawansowane systemy stealth, nowoczesne sensory, potężne silniki oraz autonomiczne drony wspierające misje bojowe. Myśliwiec przekroczy prędkość Mach 2 i będzie dysponował zasięgiem bojowym ponad 1000 mil morskich. Choć faza rozwoju ma potrwać do końca 2030 roku fiskalnego, nie wyklucza się wcześniejszego wejścia F-47 do służby (w 2028 roku). Prototypy F-47 przeszły już tajne testy, ale część funkcji, jak silnik nowej generacji, może zostać wprowadzona później, by utrzymać harmonogram wejścia do służby w 2028 roku. Siły Powietrzne planują zakup co najmniej 185 egzemplarzy F-47, co odpowiada lub przewyższa liczbę obecnie służących F-22.

Powrót pancerników
W grudniu 2025 roku Donald Trump oficjalnie ogłosił plany budowy nowej klasy okrętów wojennych w marynarce USA - pancerników klasy Trump. Już wcześniej zapowiadał, że siły morskie jego kraju potrzebują powrotu do wielkich jednostek nawodnych, zdolnych do zadania przeciwnikowi wielkich strat w bezpośrednim starciu. Docelowo flota amerykańskich pancerników ma liczyć od 20 do 25 okrętów, a opracowanie pierwszego może pochłonąć nawet 22 miliardy dolarów.
Pancerniki klasy Trump mają mieć wyporność ponad 30 tys. ton, czyli więcej niż obecne niszczyciele oraz fregaty amerykańskiej marynarki wojennej. Przy tym mają być wyposażone w "największe działa", jakie kiedykolwiek trafiły na amerykański okręt nawodny, a także w morskie pociski manewrujące z głowicami jądrowymi. Z dostępnych informacji wiadomo, że planowane uzbrojenie ma stanowić 12 pocisków CPS, 128 wyrzutni VLS, lasery o mocy 300 kW lub 600 kW oraz działo elektromagnetyczne. Załoga liczyć będzie 650-850 osób.








