Reklama

Kolejne problemy z F-35. Znów problemy z silnikami

Niedługo do Polski trafią pierwsze F-35. Na zdjęciu włoski F-35 i polski F-16 podczas wspólnych ćwiczeń /MON /domena publiczna

Reklama

Jak ujawnił Departament Obrony USA, 41 z 283 samolotów wielozadaniowych F-35A Lightning II należących do USAF, zostało uziemionych z powodu problemów z silnikami F135. Kolejne maszyny uziemił także Korpus Piechoty Morskiej i Marynarka Wojenna. Nie są to pierwsze poważne zastrzeżenia do silników.

Podczas przesłuchania przed podkomisją sił lotniczych i lądowych komisji sił zbrojnych Kongresu USA, dyrektor wykonawczy biura programowego F-35, gen. Eric Fick poinformował, że 41 samolotów wielozadaniowych F-35A Lightning II należących do wojsk lotniczych, zostało uziemionych z powodu problemów z silnikami turbowentylatorowymi F135.

Ten sam problem dotyczy również dwóch samolotów z US Navy i Korpusu Piechoty Morskie oraz trzech kolejnych użytkowników eksportowych - łącznie 46 egzemplarzy.

W przypadku USAF problem dotyczy niecałych 15 procent floty, która liczy 283 egzemplarze (stan na 8 maja). Wszystkie powyższe egzemplarze zostały uziemione z powodu wykrycia szybszego niż oczekiwano stopnia zużycia powłok termoochronnych na łopatkach wirnika turbiny, które są wykonane ze stopu wapniowo-magnezowo-glinowo-krzemianowego.

Stosunkowo wysoki stopień niesprawności samolotów należących zwłaszcza do USAF wynika z faktu, iż z naprawami zdegradowanych powłok CMAS nie nadąża ośrodek serwisowy silników serii Pratt & Whitney F135 o nazwie F135 Heavy Maintenance Center, mieszczący się w bazie lotniczej Tinker w stanie Oklahoma. Od 2014 roku odbywa się tam serwis i naprawy silników samolotów F-35 sił zbrojnych USA i większości użytkowników eksportowych.

Co istotne, pierwsze informacje o opóźnieniu prac przy F135 realizowanych w bazie Tinker pojawiły się już w dwa lata temu. Szefostwo zakładów ostrzegało wówczas, że jeśli problemy związane z nadmiarowymi pracami naprawczymi i konserwacyjnymi związanymi z przekazywaniem większej liczby silników niż oczekiwano, spowodują, że 5-6 procent samolotów F-35 może zostać uziemionych do 2022. Jeśli natomiast nie zostaną rozwiązane, stopień braku gotowości może wzrosnąć do nawet 20 procent w przypadku samych tylko USAF.

Reklama

Ograniczenia i środki zaradcze

Warto zauważyć, iż problemy z zakładaną żywotnością elementów silników F-135 była powodem redukcji planowanych na ten rok pokazów zespołu demonstracyjnego F-35A Demonstration Team z 388. Skrzydła Myśliwskiego USAF z bazy lotniczej Hill w stanie Utah.

Z drugiej strony USAF, jak i przemysł deklarują wprowadzanie środków zaradczych, które mają zniwelować istniejące problemy. W ubiegłym miesiącu informowano, że w F135 Heavy Maintenance Center trwają prace nad skróceniem czasu pełnej konserwacji i serwisowania pojedynczego silnika z ponad 200 do około 122 dni. Z kolei spółka Pratt & Whitney informowała, że w ubiegłym roku wprowadziła modyfikację łopatek wirnika turbiny w nowych silnikach, a takie same prace są prowadzone przy silnikach już serwisowanych w bazie Tinker.

Choć problemy z F135 wydają się być tymczasowe, warto mieć na uwadze, iż USAF rozważa ewentualne zastąpienie ich w przyszłości bardziej wydajnymi trójprzepływowymi silnika turbowentylatorowymi o zmiennym stosunku obiegu zimnego do gorącego w ramach programu AETP. Opracowywane są konstrukcje dwóch producentów: General Electric z XA100-GE-100 oraz Pratt & Whitney z dwoma XA100 i Growth Option 2.0

Kolejne problemy

Komisje kongresu zastanawiają się nad rosnącymi w lawinowym tempie kosztami użytkowania F-35. Przykładem są właśnie silniki Pratt & Whitney F135. Z powodu nieplanowanych wymian turbiny wysokiego ciśnienia, silniki są eksploatowane znacznie krócej niż zakładano. W dodatku samoloty częściej bywają w warsztatach i spędzają tam znacznie więcej czasu.

Z tego powodu Amerykanie zastanawiają się nad sensem zakupów kolejnych maszyn tego typu. John Garamendii, przewodniczący podkomisji ds. gotowości bojowej podkreślił, że obecne koszty utrzymania kupowanych przez siły powietrzne F-35A są o około 47 proc. wyższe niż to, co może wydać obecnie USAF. Oznacza to, że armia znacznie niedoszacowała budżet na utrzymanie maszyn.

Z tego powodu Amerykanie zastanawiają się czy jest sens kupować kolejne maszyny tego typu. Takich wątpliwości nie ma polski rząd.

F-35 dla Polski

Polska zamierza kupić nowe samoloty wielozadaniowe w ramach programu Harpia. Nowe konstrukcje mają zastąpić wyeksploatowane MiG-29 i Su-22. Pierwsze sześć samolotów zostanie przekazanych w 2024 roku i pozostaną w bazie lotniczej Luke w stanie Arizona, gdzie polscy piloci i personel naziemny będzie przechodził szkolenie. Od 2026 roku rozpocznie się przenoszenie samolotów do Polski, tak aby do 2030 roku mogły zostać skompletowane obie eskadry, które trafią do dwóch baz lotniczych.

Pakiet dla Polski obejmuje także także pakiet szkoleniowy, Zintegrowane Centrum Szkoleniowym z ośmioma symulatorami misji (Full Mission Simulator), pełne wsparcie logistyczne w ramach systemu Global Support Solution do 2030 roku i globalny system wsparcia autonomicznej logistyki.

Dla Polski drożej

Polska zapłaci za 32 samoloty 4,6 mld USD, czyli 17,97 mld zł. Jest to o 12 procent drożej, niż za taką samą maszynę płaci amerykańskie wojsko. Wynika to z tego, że polski rząd kupił samoloty poprzez procedurę Foreign Military Sales, w której pomiędzy producentem - spółką Lockheed Martin, a zamawiającym - Inspektoratem Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej, pośredniczy Departament Obrony USA, pobierając za każdy samolot dodatkowe 5 mln USD (19,53 mln zł) prowizji. Co stanowi, że łączny koszt to 160 mln USD (625 mln zł).

Po drugie, kolejne 4,4 mln USD (17,2 mln zł) na każdym samolocie to koszty inflacji - łącznie wyniosą 140,8 mln USD (550 mln zł). Ostatnią składową jest koszt integracji systemu wspomagania lądowania, składający się ze spadochronu hamującego w specjalnej owiewce w tylnej części kadłuba. Jest to rozwiązanie zapożyczone z F-35A, kupionych przez królewskie norweskie wojska lotnicze (Luftforsvaret). Będzie kosztować dodatkowe 61 110 USD (238,74 tys. zł) na każdy samolot, co przełoży się na łączną kwotę 1,95 mln USD (7,62 mln zł).

Po trzecie, warto nadmienić, że polskie samoloty nie będą wymagać modernizacji TR3, co czeka obecne egzemplarze należące do USAF, gdyż od początku zostaną wyposażone w oprogramowanie Block 4 z nowym komputerem pokładowym.

Polscy piloci już się szkolą w USA. 20 marca tego roku służba prasowa 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego poinformowała w mediach społecznościowych, że grupa pilotów wojskowych bierze udział w zapoznawczym szkoleniu symulatorowym na samoloty wielozadaniowe F-35A Lightning II, które zrealizowała spółka Lockheed Martin w swoich zakładach w Fort Worth w Teksasie. Łącznie zostanie przeszkolonych 24 pilotów i 90 techników.

Rafał Muczyński, Sławek Zagórski

Milmag / Interia.pl
Dowiedz się więcej na temat: militaria | F-35 | Wojsko Polskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama