Misja specjalna Ukraińców. Rosjanin nie spodziewał się takiego ataku

Ukraińscy żołnierze pochwalili się nagraniem ze specjalnej operacji zniszczenia punktu przeciwlotniczego wroga. Wystarczył jeden dron, aby nie było czego zbierać. Rosjanin sami się wystawił na atak zaskakującym szczegółem.

Gdy twoi przeciwnicy są mistrzami w wykorzystaniu dronów, musisz robić wszystko, aby cię nie zauważyli. Taką zasadę muszą wpajać rosyjscy dowódcy swoim żołnierzom. Niemniej nie wszyscy ich słuchali.

Przekonał się o tym jeden z sołdatów, którego wypatrzyli ukraińscy operatorzy dronów. Stacjonował na jednym z punktów obrony przeciwlotniczej, postawionym na wieży strażacko-obserwacyjnej. Sam w sobie nie był dobrze zakamuflowany.

Żołnierz chyba myślał, że jeśli przyciśnie się do ściany, to nikt go nie zauważy. Nie przewidział jednego. Na kamerze z drona ukraińscy operatorzy zauważyli jego wyrzutnię "Igła" oraz... wystającą za ściany nogę. Efekt możecie zobaczyć na filmie.

Reklama

Mógł jeszcze wywiesić tarczę strzelecką

Żołnierze Sił Operacji Specjalnych Ukrainy prawdopodobnie już wcześniej zidentyfikowali punkt. Czekali jednak na moment pojawienia się w nim żołnierza. Miejsce jest wieżą strażacką, którą Rosjanie używają jako punkt strzelecki dla operatorów wyrzutni MANPADS.

Jak widać zostawienie z przodu wielkiej dziury, która była jak znak "celować tutaj", nie było dobrym pomysłem. Unieszkodliwienie tego punktu było kluczowe dla bezpieczeństwa ukraińskich pilotów. Widziany na filmie zestaw Igła mógł im narobić kłopotów.

To ręczny przeciwlotniczy zestaw rakietowy, który mimo konstrukcji z lat 70., dalej jest groźny dla nisko lecących obiektów. Jak stwierdził raport CIA na bazie zdobycznych egzemplarzy, pierwsza wersja 9K36 Igła ma zasięg 5,2 km i osiąga pułap 3,5, lecąc z prędkością 800 m/s.

Wyżej wcale nie znaczy lepiej

Rosjanie już nieraz pokazali, że lubią wykorzystywać wysokie obiekty do montowania swoich urządzeń militarnych. Zapewnia to większą widoczność i dla takiego operatora zestawu przeciwlotniczego, ułatwia atak. Jednak atak ułatwia także dla przeciwnika.

Będąc wyżej i to jeszcze na tak charakterystycznym punkcie jak wieża, od razu otrzymuje się nad głową swoisty celownik. Obok żołnierza na wieży strażackiej, przekonali się o tym sołdaci obsługujący rzadki system Murom-M, zainstalowanego na maszcie w obwodzie zaporoskim.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wojna w Ukrainie | wojna Ukraina-Rosja | Drony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy